Dwugodzinny strajk ostrzegawczy pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych odbył się w środę w całym kraju, również w Piotrkowie Trybunalskim. Protest jest kolejnym etapem trwającego od miesięcy sporu zbiorowego. Związkowcy domagają się przede wszystkim podwyżek wynagrodzeń oraz poprawy warunków pracy.
Środowy protest trwał od godziny 8.00 do 10.00. W tym czasie część pracowników powstrzymała się od wykonywania obowiązków. Mimo to klienci mogli załatwiać najpilniejsze sprawy, ponieważ dokumenty przyjmowali kierownicy i naczelnicy wydziałów.
Założeniem strajku jest pokazanie skali niezadowolenia pracowników, ponieważ odnosimy wrażenie, że może nie tyle pracodawca, co bardziej rządzący nie dowierzają temu, że pracownicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych są zdeterminowani i absolutnie niezadowoleni z istniejącej sytuacji w zakładzie – mówi Marta Markun, rzecznik prasowy Związku Zawodowego Pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Jak podkreślają związkowcy, problem nie dotyczy wyłącznie wysokości wynagrodzeń.
Chodzi przede wszystkim o sytuację finansową, ale równie ważne są dla nas warunki naszej pracy. Przy braku pracowników, przy niedoborze etatowym i przy braku realnego wzrostu wynagrodzeń ludzie po prostu już fizycznie i psychicznie nie dają rady – dodaje Marta Markun.
Przedstawiciele związku zapewniają jednocześnie, że protest nie był wymierzony w osoby korzystające z usług ZUS.
To nie jest absolutnie wystąpienie pracowników przeciwko naszym klientom. Na salach obsługi byli przedstawiciele zakładu – kierownicy inspektoratów i naczelnicy wydziałów, którzy na bieżąco przyjmowali dokumenty. Prosiliśmy jedynie, aby osoby, które mogły przełożyć wizytę, załatwiły swoje sprawy po godzinie 10 – wyjaśnia rzeczniczka.
Przed piotrkowskim oddziałem ZUS spotkaliśmy także jedną z mieszkanek, która przyszła załatwić swoją sprawę w czasie protestu.
Dobrze, że walczą o swoje, ale teraz to każdy walczy. Czy przeszkadza? Trudno powiedzieć – powiedziała.
Na razie związkowcy nie chcą ujawniać, jakie będą kolejne działania, jeśli ich postulaty nie zostaną spełnione.
Nie chciałabym o tym mówić w tym momencie, bo decyzja rządzących i pracodawcy może być uzależniona od tego, co zobaczą po dzisiejszym dniu. Nie zdradza się planów przed przystąpieniem do kolejnej bitwy – podsumowała Marta Markun.
Przypomnijmy, że nie jest to pierwsza akcja pracowników ZUS w ostatnich miesiącach. Pod koniec kwietnia przedstawiciele piotrkowskiego oddziału poparli ogólnopolską pikietę przed centralą Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Warszawie. Wówczas, podobnie jak dziś, domagali się godnych wynagrodzeń, zwiększenia zatrudnienia oraz poprawy warunków pracy. O tamtej akcji szerzej pisaliśmy w artykule „Pracownicy ZUS w Piotrkowie wsparli protest w Warszawie. Chcemy godnej płacy”.
Komentarze 7