Długie godziny oczekiwania na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Piotrkowie, trudne warunki dla pacjentów, brak lekarzy oraz plany rozbudowy infrastruktury – o tych sprawach mówiła w programie „O Tym Się Mówi” na antenie radia Strefa FM Monika Białas, zastępca dyrektora ds. controlingu, promocji i rozwoju Samodzielnego Szpitala Wojewódzkiego im. Mikołaja Kopernika w Piotrkowie.
Na początku rozmowy poruszono temat długiego oczekiwania na pomoc na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Pacjenci często spędzają tam wiele godzin, a warunki – jak mówią mieszkańcy – są bardzo trudne.
Jak wyjaśniała Monika Białas, piotrkowski SOR należy do najbardziej obciążonych w regionie.
– Nasz szpitalny oddział ratunkowy jest drugim SOR-em w województwie, który udziela najwięcej świadczeń. Mamy ponad 33 tysiące świadczeń rocznie – mówiła.
Jak dodała, z pomocy korzystają nie tylko mieszkańcy Piotrkowa i powiatu piotrkowskiego.
– Przyjeżdżają do nas także pacjenci z powiatów tomaszowskiego, opoczyńskiego czy bełchatowskiego, a nawet z ościennych województw: mazowieckiego, małopolskiego czy świętokrzyskiego – wyliczała.
Jednym z powodów długiego oczekiwania na pomoc jest brak wystarczającej liczby lekarzy.
– Pielęgniarek i ratowników medycznych mamy na dzień dzisiejszy odpowiednią ilość. Natomiast jeżeli chodzi o lekarzy, którzy mogą udzielać świadczeń na SOR-ze, jest z tym problem – przyznała wicedyrektor.
Podkreśliła, że nie jest to sytuacja wyjątkowa dla Piotrkowa.
– Jest to tendencja nie tylko w naszym szpitalu, ale w całym województwie i w całej Polsce – zaznaczyła.
W rozmowie pojawił się także temat warunków, w jakich czekają pacjenci. Wielu z nich skarży się na brak miejsca, konieczność wielogodzinnego siedzenia na krzesłach czy brak przestrzeni do zapewnienia podstawowego komfortu.
Dyrekcja przyznaje, że obecna infrastruktura jest niewystarczająca.
– To nie jest tylko kwestia remontu obecnej infrastruktury, bo jest ona zbyt mała i nie pozwala na właściwą organizację przestrzeni dla pacjentów – mówiła Monika Białas.
Jednocześnie podkreśliła, że oddział spełnia obowiązujące wymagania formalne.
– Niedawno mieliśmy wizytację Narodowego Funduszu Zdrowia i przeszliśmy proces autoryzacji. Wskazano, że spełniamy wymagania dotyczące funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego – dodała.
Szpital rozmawia z władzami województwa o możliwych inwestycjach, które poprawiłyby warunki funkcjonowania oddziału.
Rozważane są dwa warianty.
– Jednym z rozwiązań jest postawienie nowego pawilonu, w którym zlokalizowany byłby SOR wraz z zapleczem, takim jak blok operacyjny czy centralna sterylizatornia. Drugą możliwością jest modernizacja obecnego oddziału i jego rozbudowa – tłumaczyła wicedyrektor.
Wszystko zależy od tego, czy uda się pozyskać odpowiednie środki finansowe.
W rozmowie pojawiły się również zarzuty dotyczące zachowania personelu wobec pacjentów. Dyrekcja przyznaje, że przy dużej liczbie chorych i stresie pojawiają się trudne sytuacje.
– W zeszłym roku przeprowadziliśmy kilkadziesiąt szkoleń dla personelu medycznego z zakresu kompetencji miękkich – mówiła Monika Białas.
Jak podkreśliła, poprawa komunikacji z pacjentami jest jednym z elementów, nad którymi pracuje szpital.
Podczas rozmowy poruszono także temat ujawnienia danych dotyczących wynagrodzeń pracowników szpitala, które pojawiły się w przestrzeni publicznej na początku roku.
Wicedyrektor podkreśliła, że doszło do udostępnienia danych, ale nie ich publicznego ujawnienia.
– Jeden z pracowników naszego szpitala wysłał dane z portalu na maila. Zostało zidentyfikowane, gdzie te dane trafiły i zostały zabezpieczone – wyjaśniała.
Szpital poinformował o zdarzeniu Urząd Ochrony Danych Osobowych w wymaganym terminie, a wobec pracownika wyciągnięto konsekwencje.
– Był to nieświadomy błąd ludzki, nikt nie miał na celu ujawniania wynagrodzeń pracowników – zaznaczyła.
Jednocześnie zdementowała pojawiające się w internecie informacje o bardzo wysokich zarobkach lekarzy.
– Kwoty, które pojawiają się w przestrzeni publicznej, rzędu kilkuset tysięcy czy miliona złotych miesięcznie, są absurdalne – powiedziała.
Na koniec rozmowy pojawił się temat przyszłości oddziału położniczego. W ostatnich miesiącach pojawiały się spekulacje o możliwej likwidacji porodówki.
Dyrekcja zapewnia, że nie ma takich planów.
– Nie ma żadnego pomysłu, żeby likwidować naszą porodówkę – podkreśliła Monika Białas.
Planowane jest natomiast przeniesienie oddziału położniczo-ginekologicznego, neonatologii i pediatrii do głównej lokalizacji szpitala przy ul. Rakowskiej.
– Chcemy, aby te oddziały funkcjonowały w jednym miejscu. Dzięki temu będzie lepsza dostępność do diagnostyki i zaplecza medycznego – wyjaśniła.
Zmiany miałyby nastąpić najpóźniej do końca przyszłego roku.
W rozmowie pojawiło się także pytanie o ewentualną prywatyzację placówki. Wicedyrektor podkreśliła, że dyrekcja nie ma takich możliwości.
– Szpital jest samodzielnym publicznym zakładem opieki zdrowotnej podległym zarządowi województwa łódzkiego. Dyrekcja nie może podjąć decyzji o jego prywatyzacji – zaznaczyła.
Dyrekcja liczy, że w przyszłości uda się pozyskać środki, które pozwolą poprawić warunki zarówno dla pacjentów, jak i personelu.
Komentarze 3