TERAZ 26°C
JAKOŚĆ POWIETRZA Bardzo dobra
reklama Omoda - stała

Podwodny dron nad Zalewem Sulejowskim. Grupa Echo Zaginionych ćwiczyła poszukiwania

F.Zieliński
Filip Zieliński niedz., 9 sierpnia 2026 16:01

Obniżony poziom wody w Zalewie Sulejowskim odsłonił duże fragmenty dna i przyciąga nie tylko spacerowiczów oraz turystów. W niedzielę nad zbiornikiem spotkaliśmy członków grupy Echo Zaginionych. Z wykrywaczami metali, dronem z termowizją i podwodną maszyną wartą ponad 30 tys. zł ćwiczyli umiejętności, które wykorzystują później podczas poszukiwań osób zaginionych.

W sobotę sprawdzaliśmy, jak niski poziom wody wpływa na turystykę i przedsiębiorców działających nad Zalewem Sulejowskim. W niedzielę ponownie pojawiliśmy się nad zbiornikiem. Tym razem uwagę zwróciła nietypowa grupa wyposażona w wykrywacze metali, drony i specjalistyczny sprzęt do pracy pod wodą.

Byli to członkowie grupy Echo Zaginionych, którzy wykorzystali warunki panujące obecnie nad zalewem do szkolenia.

Poszukujemy osób zaginionych. Głównie tutaj się szkolimy z użyciem wykrywaczy metali, uczymy się, jak dobrze interpretować sygnały – tłumaczył Michał Zagórski z Echo Zaginionych.

Odsłonięte dno stało się miejscem szkolenia

Obniżony poziom Zalewu Sulejowskiego oznacza, że w wielu miejscach można dziś wejść na teren, który normalnie znajduje się pod wodą. Dla grupy była to dobra okazja do nauki obsługi wykrywaczy metali.

Nie chodzi jednak o poszukiwanie monet czy kosztowności. Wykrywacz może być kolejnym narzędziem wykorzystywanym podczas akcji poszukiwawczej. Jeżeli zaginiona osoba miała przy sobie metalowe przedmioty, biżuterię czy elementy garderoby zawierające metal, odpowiednio wykorzystany sprzęt może pomóc w poszukiwaniach.

Podczas niedzielnego szkolenia spektakularnych znalezisk nie było. Uczestnicy natrafiali przede wszystkim na kapsle oraz inne przedmioty pozostawione przez osoby wypoczywające nad wodą.

Najciekawszy sprzęt miał jednak dopiero trafić do zalewu.

Dron, który zamiast latać, schodzi pod wodę

Grupa dysponuje zarówno dronem latającym, wyposażonym w kamerę termowizyjną, jak i znacznie mniej typowym urządzeniem – dronem podwodnym.

To właśnie jego obsługa była jednym z głównych elementów niedzielnego szkolenia. Jurek jako nowy operator urządzenia ćwiczył poruszanie się dronem pod powierzchnią wody i właściwą interpretację obrazu przekazywanego przez kamerę.

Urządzenie wyposażone jest w kamerę, oświetlenie oraz specjalne szczypce umożliwiające podjęcie przedmiotu znajdującego się pod wodą. Podczas właściwych działań do drona można podłączyć dodatkowe kamery, a przekazywany przez nie obraz obserwować na większych monitorach.

Jedna osoba kieruje dronem, druga osoba w czasie rzeczywistym szuka anomalii w danej wodzie – tłumaczył Michał Zagórski.

Operator musi zwracać uwagę przede wszystkim na przedmioty i kształty, które nie pasują do naturalnego środowiska. Może to być fragment odzieży, należący do człowieka przedmiot, ale również inne znalezisko wymagające dokładniejszego sprawdzenia.

To nie jest zabawka

Podwodny dron robi wrażenie, ale jego cena również pokazuje, że nie mamy do czynienia z gadżetem do rekreacyjnego pływania.

Mniejsze modele zaczynają się od około 7–8 tysięcy złotych. Nasz, kiedy go kupowaliśmy, był nowością. Z pełnym wyposażeniem, dodatkowym oświetleniem, szczypcami i dodatkową baterią kosztował ponad 30 tysięcy złotych – mówił Michał Zagórski.

Taki sprzęt może być wykorzystywany nie tylko podczas poszukiwań. Nadaje się również m.in. do wykonywania podwodnych inspekcji rzek, zbiorników czy trudno dostępnych miejsc.

Grupa korzysta także z sonaru. Pozwala on najpierw wytypować miejsca wymagające dokładniejszego sprawdzenia, a następnie skierować tam podwodnego drona.

„Najpierw sprzęt, później nurek”

Za technologiczną ciekawostką kryje się znacznie poważniejszy cel. Członkowie Echo Zaginionych angażują się w poszukiwania osób zaginionych i – jak podkreślają – robią to społecznie.

To działalność no profit. Jeżeli robimy coś na rzecz rodziny, pokrywane są wyłącznie nasze koszty, jak transport czy hotel. Sama praca na rzekach czy jeziorach wykonywana jest bezpłatnie – mówił Michał Zagórski.

Grupa ma już za sobą działania na dużych akwenach. Jej członkowie wspominali m.in. poszukiwania prowadzone na Wiśle, gdzie sprawdzali odcinek od Mostu Północnego w Warszawie w kierunku Nowego Dworu Mazowieckiego.

W przypadku odnalezienia przedmiotu mogącego mieć znaczenie dla poszukiwań grupa może wskazać jego dokładną lokalizację. Jeżeli natomiast doszłoby do odnalezienia ciała, dalsze działania należą do odpowiednich służb.

Właśnie dlatego wykorzystanie technologii ma tak duże znaczenie. Dron może dotrzeć tam, gdzie wysłanie człowieka byłoby trudne lub niebezpieczne.

Strata sprzętu będzie mniej bolesna niż strata człowieka. Dlatego uważamy, że najpierw sprzęt, a później nurek – podsumował Michał Zagórski.

Zalew wciąż przyciąga. Tym razem ludzi z pasją i misją

Niski stan wody w Zalewie Sulejowskim pozostaje problemem, szczególnie dla przedsiębiorców związanych z turystyką. Niedzielne spotkanie pokazuje jednak inne oblicze zbiornika.

Odsłonięte fragmenty dna stały się miejscem ćwiczeń dla ludzi, którzy swoje zainteresowanie technologią i poszukiwaniami wykorzystują później podczas znacznie poważniejszych działań.

Dla jednych Zalew Sulejowski jest miejscem plażowania, dla innych wędkowania czy spacerów. Dla członków Echo Zaginionych w niedzielę stał się miejscem szkolenia. Ćwiczyli tutaj po to, aby podczas prawdziwej akcji wiedzieć, jak wykorzystać dostępny sprzęt w poszukiwaniu zaginionego człowieka.

Reklama

Podsumowanie

    reklama

    Komentarze 0

    reklama

    Dla Ciebie

    26°C

    Pogoda

    Kontakt

    Radio