Piotrkowianka Dominika Redlich ma duże szanse wystąpienia na scenie w Konkursie Piosenki Eurowizji. Wszystko za sprawą udziału jako tancerka w projekcie Polsko-Litewskiego zespołu Black Biceps, który przedostał się już w pierwszych litewskich preselekcjach i ma szanse na reprezentowanie kraju w europejskim konkursie w 2026 roku.
Dominika Redlich odwiedziła redakcję radia Strefa FM, by podzielić się przeżyciami z wielkich scen oraz zdradzić plany na przyszłość.
Jestem tancerką. Tańczę od trzeciego roku życia, czyli w sumie całe życie, mam dopiero 22 lata. Taniec to cały mój świat. Na początku była to pasja, która z czasem przerodziła się w pracę. Spełniam marzenia, tańcząc na wielkiej scenie eurowizyjnej, na razie podczas preselekcji na Litwie, a być może w piątek okaże się, że wystąpię na wielkiej scenie Eurovision Song Contest w Wiedniu.
Jak to się stało, że trafiłaś do Litwy? Czy w Polsce nie ma zapotrzebowania na tancerzy?
- Jest zapotrzebowanie, i to duże. Natomiast rynek taneczny jest dość trudny. Jak wszędzie, potrzebne są znajomości. To było bardzo spontaniczne. Był Sylwester, byłam w Madrycie z rodziną mojego chłopaka i nagle napisał do mnie znajomy: „Dominika, mam dla Ciebie pracę, czy chciałabyś?”. Oczywiście się zgodziłam, to miał być mój pierwszy taki zagraniczny projekt. Okazało się, że chodzi o Eurowizję i że poszukują tancerek. Zespół był bardzo wymagający, robili research i akurat wpadłam im w oko. Powiedzieli, że chcą właśnie mnie.Trochę przypadek, ale ja wierzę, że nie ma przypadków - tak miało być. Na początku to do mnie nie docierało. Dopiero kiedy zaczęły się próby, wszystko stało się realne. I ta historia wciąż się dzieje.
Na Eurowizji ważna jest nie tylko piosenka, ale też cała oprawa w tym tancerze. Czy to, jak będzie wyglądał występ, budzi w Tobie stres?
- Na pewno jest stres, ale bardziej czuję ekscytację. Endorfiny dosłownie wystrzeliwują. Nasza piosenka i cały występ „Let Me Cook” to spójna całość. Nie jesteśmy tylko tłem - współtworzymy ten występ. Wszystko ze sobą gra i współgra. To dość kontrowersyjna piosenka. Trochę w stylu „Espresso Macchiato” z ubiegłego roku, podobny klimat. „Let Me Cook” ma w sobie luz i dystans. Pojawiają się żartobliwe motywy, jak ananas na pizzy, ale przekaz jest prosty: „We are united by the food” - jednoczy nas jedzenie, a szerzej - muzyka. Chodzi o to, by łączyć, a nie dzielić.
Teraz trwają preselekcje. Ile zespołów rywalizuje na Litwie?
- W całych litewskich preselekcjach brało udział 40 lub 41 wykonawców. Wygraliśmy nasz półfinał głosami widzów. W finale jest 11 występów. Jest poważna konkurencja, są faworyci, ale nasze szanse są duże. Gramy o wysoką stawkę.
Czy to może być moment przełomowy w Twojej karierze?
- Myślę, że to bardzo dobry początek. Jestem szczęśliwa i wdzięczna, że mogę być częścią tego projektu. Mam nadzieję, że to pozwoli mi się rozwinąć i stać się bardziej rozpoznawalną. A co dalej - zobaczymy.
Plany - Polska, Europa, świat?
Marzenia są duże. Oczywiście chciałoby się tańczyć na całym świecie. Ale tak naprawdę najważniejsze jest to, by móc dalej tańczyć i spełniać się w tym, co kocham. Gdziekolwiek to będzie - będzie dobrze.
Czy Piotrkowianka Dominika Redlich wystąpi w Konkursie Piosenki Eurowizja? Wszystko będzie wiadomo już podczas finałów preselekcji na Litwie znanych jako Eurovizija.lt, który odbędzie się 27 lutego 2026 roku.
Komentarze 3