Pies ma przebywać w prowizorycznym schronieniu, bez odpowiednich warunków do życia. Fundacja „Uratuj Mruczka” twierdzi, że zwierzę przez wiele miesięcy było pozostawione bez właściwej opieki, a mimo interwencji organizacji sprawa wciąż nie została rozwiązana. Gmina Wola Krzysztoporska odpowiada, że postępowanie już zostało wszczęte i pies ma zostać odebrany. Urzędnicy podkreślają jednak, że nie mogą zrobić tego z dnia na dzień. Zapowiadają też złożenie zawiadomienia do prokuratury na właściciela czworonoga.
O sytuacji psa fundacja dowiedziała się jeszcze przed minioną zimą. Jak relacjonuje Agnieszka Sokalska, prezes Fundacji „Uratuj Mruczka”, zwierzę bardzo głośno szczekało. Po sprawdzeniu okazało się, że przebywa na posesji, na której przez kilka tygodni nikt nie mieszkał.
Był wtedy bardzo głodny. Sprawdziliśmy, o co chodzi, tak po prostu z czystej ciekawości, jak ludzie, nie jako fundacja. Dowiedzieliśmy się, że w sumie nikt tam nie mieszka już od kilku tygodni – mówi Agnieszka Sokalska.
Pies miał przebywać w prowizorycznym pomieszczeniu przypominającym szopę. Według fundacji konstrukcja jest nieszczelna i nie zapewnia zwierzęciu odpowiedniej ochrony przed deszczem czy mrozem.
Fundacja zaczęła dokarmiać psa i próbowała doprowadzić do rozwiązania sytuacji. Sprawa została zgłoszona sołtysowi, a następnie gminie. Zdaniem Agnieszki Sokalskiej reakcja urzędu była niewystarczająca.
Sytuacja miała się dodatkowo skomplikować po pojawieniu się na posesji nowych mieszkańców. Jak twierdzi przedstawicielka fundacji, osoby te miały grozić jej i innym osobom dokarmiającym psa.
Nie możemy patrzeć, żeby taki zwierzak po prostu umarł z głodu. Jest dokarmiany, wygląda całkiem nieźle. Natomiast jest bardzo smutny, nie ma wybiegu. To po prostu na niego się leje deszcz – relacjonuje Sokalska.
Fundacja, już oficjalnie jako organizacja, zwróciła się do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii. Według jej przedstawicielki przeprowadzona została kontrola, a następnie do gminy trafiło pismo dotyczące sytuacji zwierzęcia.
Sokalska twierdzi, że z dokumentu wynika konieczność podjęcia działań zmierzających do odebrania psa. Jej zdaniem przez około dwa tygodnie nie było jednak jasnej informacji, kiedy i w jaki sposób zwierzę zostanie zabrane.
– Pies jak jest biedny, pies ma teraz zakrwawiony nos. Nie wiem, czy ktoś go nie pobił w tym końcu. No martwimy się bardzo – mówi prezes fundacji.
Inaczej sytuację przedstawia Mieczysław Warszada, zastępca wójta gminy Wola Krzysztoporska. Urzędnik podkreśla, że Powiatowy Lekarz Weterynarii nie wydał decyzji o odebraniu psa. Do gminy miało trafić pismo informujące o złych warunkach, w jakich przebywa zwierzę, oraz wskazujące na przesłanki do podjęcia postępowania.
Nie żadna decyzja Powiatowego Lekarza Weterynarii, tylko pismo informujące o tym, że faktycznie jest w złych warunkach to zwierzę i wnioskuje tutaj weterynaria, aby podjąć czynności zmierzające do odbioru tego zwierzęcia – wyjaśnia Warszada.
Jak dodaje, gmina musi przeprowadzić odpowiednią procedurę administracyjną.
– Wszczęcie postępowania, zebranie materiału dowodowego, wydanie decyzji, nadanie rygoru natychmiastowej wykonalności i zabranie psa – wylicza zastępca wójta.
Według Mieczysława Warszady procedura może potrwać około dwóch tygodni.
Wszczęcie postępowania, zabranie, siedem dni musimy dać termin na zapoznanie się z materiałem dowodowym. To jest około dwóch tygodni. To możliwie najszybszy termin – mówi.
Po odebraniu pies ma trafić do schroniska w Bełchatowie, z którym gmina ma podpisaną umowę. Koszty utrzymania zwierzęcia poniesie początkowo gmina, ale później będzie mogła dochodzić ich od właściciela.
Sprawa może mieć również konsekwencje karne. Jak wyjaśnia zastępca wójta, jeżeli w toku postępowania zostanie potwierdzone, że doszło do znęcania się nad zwierzęciem, gmina zawiadomi prokuraturę.
– Skoro stwierdzamy, że zwierzę musi być zabrane, to znaczy, że stwierdzamy jedną z przesłanek, która podlega pod znęcanie się nad zwierzętami. A skoro tak, no to musi być zawiadomienie do prokuratury – mówi Warszada.
Na odebraniu psa sprawa prawdopodobnie się jednak nie zakończy. Gmina zapowiada również złożenie zawiadomienia do prokuratury, ponieważ – jak wyjaśnia zastępca wójta – stwierdzenie przesłanek do odebrania zwierzęcia może jednocześnie wskazywać na podejrzenie znęcania się nad nim.
Skoro my stwierdzamy, że zwierzę musi być zabrane, to znaczy, że stwierdzamy jedną z przesłanek, która podlega pod znęcanie się nad zwierzętami. A skoro tak, musi być zawiadomienie do prokuratury – mówi Mieczysław Warszada.
Po odebraniu pies ma trafić do schroniska w Bełchatowie, z którym gmina ma zawartą umowę. Koszty jego utrzymania poniesie początkowo gmina, ale – jak zaznacza Warszada – będzie ona mogła dochodzić ich później od właściciela.
O dalszym losie zwierzęcia zdecyduje więc nie tylko gmina, ale również – w przypadku wszczęcia postępowania – prokuratura i sąd.
Komentarze 79