Leszek Chasikowski ogłosił, że rozważa start w wyborach na prezydenta Piotrkowa Trybunalskiego w 2029 roku. To jego prawo. Każdy może uważać, że się do tego nadaje. To, czy rzeczywiście tak jest, jest już znacznie mniej oczywiste.
Skoro Leszek Chasikowski chce zostać prezydentem miasta i zapowiada to publicznie, rzeczą naturalną jest sprawdzenie, kim jest człowiek, który chce ubiegać się o najważniejszy urząd w Piotrkowie.
Zapewne swój rewelacyjny program wyborczy ogłosi już wkrótce. Bardziej interesujące od programu jest jednak to, kim jest kandydat. Taka wiedza należy się przecież wyborcy.
Przez ostatnie lata Leszek Chasikowski był w Piotrkowie osobą aktywną publicznie — głównie w internecie i nie zawsze w sposób, który można by uznać za szczególnie elegancki.
Leszek Chasikowski od blisko dziesięciu lat prowadzi działalność internetową pod nazwą „Radio Piotrków”. Występuje jako jego prezes lub dyrektor muzyczny, posługując się tym szyldem w korespondencji, ofertach reklamowych oraz zapytaniach kierowanych do urzędów i instytucji.
Problem w tym, że tak naprawdę Radio Piotrków jako rozgłośnia radiowa rozpoczęło działalność 1 czerwca 1992 roku. Działalność ta jest kontynuowana do dzisiaj pod nazwą Radio Strefa FM Piotrków.
Nie ma ona nic wspólnego z działalnością Leszka Chasikowskiego.
Trzeba przyznać, że pomysł był prosty i z punktu widzenia marketingu całkiem sprytny. Po co budować własną markę od początku, skoro można użyć nazwy, którą ktoś inny budował przez lata?
Nie będę tutaj rozstrzygał, co od strony formalnej wolno, a czego nie wolno. Problem pojawia się gdzie indziej.
Zdarza się, że osoby i instytucje otrzymujące informacje i korespondencję od Chasikowskiego nie zdają sobie sprawy, że nie pochodzą one od działającej od lat rozgłośni regionu piotrkowskiego.
Jednak cała ta historia jest brutalnie prosta:
„Radio Piotrków” jest historyczną nazwą piotrkowskiej rozgłośni powstałej w 1992 roku. Od 2006 roku działamy jako Radio Strefa FM Piotrków.
Dlaczego Leszek Chasikowski nie wybrał dla swojej internetowej stacji innej nazwy? Tego można się domyślić.
Nazwa jest znajoma. Radio — zupełnie inne.
Zawzięcie pisuje jako „Radio Piotrków” do sądów, prokuratorów, policji, urzędów i innych instytucji. Publikuje w internecie, zadaje pytania. Występuje jako „dziennikarz” i prowadzi własne „śledztwa”.
To dobrze. Sprawnie działająca społeczność potrzebuje ludzi, którzy patrzą władzy na ręce i zadają niewygodne pytania.
Jest tylko jeden problem.
Czasami po przeczytaniu jego „rewelacji” można odnieść wrażenie, że Piotrków jest miejscem znacznie bardziej sensacyjnym, niż wynikałoby to z dokumentów i codziennego życia jego mieszkańców.
W korespondencji Leszka Chasikowskiego pojawiają się podejrzenia dotyczące rozmaitych powiązań polityków, sędziów, prokuratorów, instytucji i osób prywatnych.
W jednym z przedstawionych przez niego materiałów znalazłem nawet coś w rodzaju mapy tych niebezpiecznych powiązań. Znalazło się tam również moje nazwisko.
Nie będę tutaj rozstrzygał, czy przedstawiona przez Chasikowskiego konstrukcja jest prawdziwa i czy cokolwiek z niej wynika.

Pozostawię Czytelnikom znacznie prostsze pytanie:
Czy nieżyjący od dobrych kilku lat były prezydent Piotrkowa Andrzej Pol może być nadal aktywnym członkiem przedstawianej przez Chasikowskiego piotrkowskiej „mafijnej struktury”?
Można też zapytać, dlaczego nazwiska sędziów i prokuratorów, których — jak wynika z dokumentu — Chasikowski zna, podpisane są jako „sędzia 1”, „polityk 1”, „prokurator 1”, „prokurator 2”?
Jak na człowieka, który chce zostać prezydentem miasta, to wiedza na temat piotrkowskich realiów, moim zdaniem, dość uboga.
W 2015 roku jako Lech Sulima występował jako pomysłodawca wielkiego przedsięwzięcia w dawnym Sigmateksie. Zapowiadał powstanie Galerii LOFFT, koncertów, wystaw, wydarzeń artystycznych, studia radiowo-telewizyjnego i szeregu innych projektów.
Ówczesna prasa opisywała jego plany z zainteresowaniem, a sam bohater przedsięwzięcia zapowiadał między innymi, że chce „kulturowo rozwalić” Piotrków.
Brzmiało efektownie. I rzeczywiście — było o czym pisać.
Po latach możemy spokojnie sprawdzić, co z tych planów pozostało.
Bo polityków właśnie tak powinniśmy oceniać: nie po tym, co obiecują, tylko po tym, co zrobili z poprzednimi obietnicami.
W 2015 roku w publikacjach dotyczących Sigmatexu i „kulturowego rozwalenia” występuje Lech Sulima. Dzisiaj Leszek Chasikowski w nadsyłanej korespondencji zaprzecza, jakoby miał z Lechem Sulimą cokolwiek wspólnego.
Jest tylko jeden drobny szczegół…
Publikacje dotyczące Lecha Sulimy uważa za dotyczące swojej osoby na tyle, że właśnie z ich powodu kieruje pod naszym adresem roszczenia. Według Chasikowskiego — chyba niewygórowane. Trochę powyżej 10 milionów złotych.
Trudno więc nie zadać prostego pytania:
Czy Lech Sulima i Leszek Chasikowski to dwie różne osoby, czy też jedna osoba funkcjonująca w dwóch niezależnych od siebie światach?
W dwugodzinnym nagraniu, które trafiło w moje ręce, można znaleźć fragmenty różnych audycji, muzykę, reklamy, kilkuminutowe okresy ciszy oraz materiały, których pochodzenia nie sposób ustalić. W przeszłości trafiały się również fragmenty archiwalnych audycji naszej rozgłośni. Pojawiają się głosy osób, które być może nawet nie wiedzą, że są "współtwórcami programu”… W programie występują, w różnej roli, były i obecny prezydent miasta, radni i inni...
Wszystko pojawia się w kolejności, której trudno doszukać się w przewidywalnej logice.
Jest jednak coś, co tę antenę wyróżnia:
Do końca nie wiadomo, co pojawi się za chwilę. I czy w ogóle się pojawi.

Czasami są to tylko pytania. Czasami poważne zarzuty. Czasami zaś rzeczy, które najwyraźniej wydarzyły się wyłącznie w świadomości autora.
W jego publikacjach Stachaczyk jest pracownikiem elektrociepłowni, on sam jest prezesem „Radia Piotrków”, a w korespondencji kierowanej do nas zdarzało mu się przesyłać informacje o tym, kogo jako prezes radia zwolni z pracy, a kogo pozostawi.
Można oczywiście potraktować to jako specyficzną formę korespondencji. Można też zadać pytanie, skąd właściwie bierze się przekonanie, że prezes jednej firmy może decydować o tym, kto będzie pracował w innej?
Chasikowski lubi również fotomontaże. Zamieszcza je zawzięciw Internecie. To, że osoby przedstawione na tych grafikach przecierają oczy ze zdziwienia, nie ma większego znaczenia.
Bo grafika jest dobra. A świat na niej wygląda zapewne tak, jak widzi go sam Chasikowski.

Mówiąc brutalnie: nie miałem takiej potrzeby.
Jeżeli ktoś prowadzi internetową działalność, publikuje swoje opinie i uważa się za dziennikarza — proszę bardzo. Internet jest wystarczająco pojemny dla nas wszystkich.
Ale pojawiła się nowa okoliczność.
Leszek Chasikowski chce zostać prezydentem Piotrkowa.
A to już nie jest wyłącznie jego prywatna sprawa.
Jeżeli chce prosić mieszkańców o głosy, to mają prawo wiedzieć, czy warto go poznać.
Tomasz Stachaczyk
Redaktor Naczelny Radia Strefa FM Piotrków
Prezes Zarządu
Komentarze 0