Dziś Wielkanoc to przede wszystkim koszyczek, śniadanie i chwila oddechu od codzienności. Ale jeszcze nie tak dawno w Piotrkowie i regionie był to czas pełen znaczeń, rytuałów i zwyczajów, które regulowały życie całych społeczności. Święta wyznaczały rytm pracy, relacji i wierzeń – od przygotowań aż po wielkanocne zabawy.
O tym, jak wyglądała dawna Wielkanoc w regionie, opowiada Marta Dekańska, etnograf z Muzeum w Piotrkowie Trybunalskim.
Dla dawnych mieszkańców regionu Wielkanoc nie była jedynie świętem – była początkiem całego cyklu wiosenno-letniego i momentem przejścia między porami roku.
To właśnie święta wyznaczały kolejne ważne wydarzenia i organizowała życie religijne oraz gospodarcze.
Święta Wielkanocy rozpoczynają cykl wiosenno-letni. Święto to wyznacza terminy Zielonych Świątek czy Bożego Ciała. Przygotowywanie się do tego szczególnego okresu wymagało zawsze odpowiednich praktyk. Warto pamiętać jednak o tym, że wiele z tych praktyk czy obrzędów zanikło. Zmieniło się również znaczenie, jakie przypisywano dawniej świętom Wielkanocy. Dla niektórych obecnie jest to okres odpoczynku od życia codziennego - mówi Marta Dekańska.
Jednym z najważniejszych symboli była palma wielkanocna. Tworzona ręcznie, najczęściej przez kobiety, nie była jedynie ozdobą, ale elementem obrzędu o konkretnym znaczeniu.
Palma Wielkanocna to rekwizyt obrzędowy wykonany raz w roku i święcony w Niedzielę Palmową, czyli tydzień przed Wielkanocą. Wykonywaniem palm przeważnie zajmowały się kobiety. Podobnie też to właśnie kobiety zanosiły palmy do poświęcenia. Często palmy składały się głównie z gałązek wierzbowych czy też kwiatów wykonanych z papieru albo bibuły. Poświęcone w kościele nabierały szczególnej mocy - mówi Marta Dekańska.
Palma nie trafiała do kosza po świętach – była obecna w domu przez cały rok i wykorzystywana w różnych sytuacjach.
Poświęconą palmę najczęściej umieszczano za świętym obrazem i pozostawała tam do następnego roku. Taka palma miała chronić zarówno domowników, dom, jak i całe gospodarstwo przed wszelkiego rodzaju złem, nieszczęściami i też piorunami - dodaje Marta Dekańska.
Wielka Sobota była momentem przygotowania pokarmów, które miały znaczenie nie tylko symboliczne, ale też – w wierzeniach – praktyczne.
W Wielką Sobotę odbywało się święcenie pokarmów nazywanych święconymi. Były to jajka, chleb, kiełbasa, ocet, masło, pieprz, sól, chrzan, mięso, ciasto. Całość przystrajano na przykład pisankami. Potrawy znajdujące się w koszyczku nie były przypadkowe, gdyż każda z nich oznaczała coś innego i pełniła istotną rolę w tradycji ludowej - przypomina Marta Dekańska.
Jeszcze kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu Wielkanoc w wielu miejscowościach regionu zaczynała się od huku. Strzelano z karbidu – najczęściej w niedzielny poranek, przy okazji rezurekcji lub tuż po niej. Młodzi budowali prowizoryczne „armaty”, a wystrzały niosły się po całej okolicy.
Nie była to tylko zabawa. Hałas miał znaczenie symboliczne – miał przepędzić zło, zakończyć zimę i podkreślić radość świąt.

Niedziela wielkanocna była dniem wyłączonym z codzienności. Nie pracowano, nie sprzątano – wszystko było przygotowane wcześniej.
Pierwszy dzień Świąt Wielkanocy ma miejsce w niedzielę. Dawniej w domach obchodzono go bardzo uroczyście i z powagą. Nie gotowano wtedy żadnych potraw, obowiązywał zakaz sprzątania i wykonywania różnych prac w gospodarstwie. Po powrocie z rezurekcji zasiadano do śniadania - mówi Marta Dekańska.
Poniedziałek wielkanocny miał znacznie bogatszy charakter niż dziś. Oblewanie wodą było tylko częścią większego obrzędu.
Poniedziałek Wielkanocny kojarzy się ludziom głównie z polewaniem się wodą. Oczywiście tak było i do tej pory niektórzy dalej to praktykują. Zwłaszcza młode dziewczyny muszą liczyć się z tym, że zostaną polane wodą. Wierzono dawniej, że taka praktyka może przynieść im szybkie małżeństwo - przypomina Marta Dekańska.
Jednocześnie był to czas odwiedzin i obdarowywania.
Skończył się Wielki Post i zaczynają się zabawy, spotkania towarzyskie. Rozpoczyna się sezon na wesela, chrzciny, wzajemne odwiedziny. I od samego rana chodzono po tak zwanym dyngusie - dodaje Marta Dekańska.
Jednym z najbardziej charakterystycznych zwyczajów było chodzenie z kogutem – dziś niemal całkowicie zapomniane.
W drugi dzień świąt młodzież zaczynała chodzić po wsi z wózkami. Do tych grup należeli chłopcy, młodzi kawalerowie. Kogut ten był wykonywany z ciasta, gliny, drewna, ale czasami zdarzało się, że było to żywe zwierzę.
W zamian za wizyty i śpiewy gospodarze przekazywali jedzenie lub pieniądze.
Domagali się też tak zwanego suchego, pod postacią wędliny, jajek, czasami też pieniędzy - dodaje Marta Dekańska.
Dawna Wielkanoc w kraju jak i w regionie piotrkowskim była czymś więcej niż tylko świętem – była systemem rytuałów, które porządkowały życie całej społeczności.
Dziś zostały z niej głównie symbole. Reszta – jak huk karbidu czy kogut na wózku – przeszła do historii.
Komentarze 1