Artykuł sponsorowany
Ból głowy i złe samopoczucie bardzo często składamy na karb pogody. Szczególnie wahania ciśnienia są często podawane jako ich przyczyna. Wiele osób określa się jako meteopatów, ale czy to przypadkiem nie jest wygodna wymówka dla złego humoru i braku formy? Tu naukowe podejście może zaskoczyć. Sprawdźmy, gdzie kończą się mity, a zaczynają twarde, biologiczne fakty o wpływie aury na nasz organizm.
Przez lata lekarze byli sceptyczni wobec pacjentów twierdzących, że „czują w kościach” nadchodzący deszcz. Dziś wiemy, że pogoda może wpływać na samopoczucie, między innymi dzięki autorom projektu „Cloudy with a Chance of Pain”. Badanie polegało na analizie danych z aplikacji na smartfonach 13 tysięcy ochotników. Naukowcy z University of Manchester wykazali, że istnieje związek między wilgotnymi, wietrznymi dniami o niskim ciśnieniu a zauważalnym nasileniem bólu przewlekłego.
Co dzieje się w organizmie podczas zmian w pogodzie? Nagłe spadki ciśnienia barometrycznego powodują mikroskopijne rozszerzanie się gazów i płynów w naszych tkankach oraz torebkach stawowych, co może drażnić okoliczne nerwy. Jeśli dolegliwości stają się trudne do zniesienia przy każdej zmianie frontu, warto poszukać profesjonalnej pomocy. Dobra poradnia bólu może zaoferować terapie, które zmniejszą nadwrażliwość układu nerwowego na te fizyczne zmiany.
Nie chodzi o deszcz, a o mniejsze nasłonecznienie. Światło słoneczne (a raczej jego brak) ma potężny wpływ na chemię naszego mózgu. Jasne światło padające na siatkówkę oka stymuluje produkcję serotoniny – neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za energię i poczucie szczęścia. Jesienią i zimą, gdy dni są krótsze, poziom serotoniny spada, a rośnie produkcja melatoniny (hormonu snu). To sprawia, że jesteśmy naturalnie bardziej senni i apatyczni. W skrajnych przypadkach ten mechanizm prowadzi do Sezonowego Zaburzenia Afektywnego (SAD), które skutecznie leczy się m.in. fototerapią (naświetlaniem specjalnymi lampami).
Paradoksalnie niektórzy z nas czują zmęczenie i senność podczas upalnych letnich dni. Dlaczego, skoro słońca jest wtedy pod dostatkiem? Otóż wysokie temperatury wymuszają rozszerzenie naczyń krwionośnych (wazodylatację), co obniża ciśnienie krwi. Serce musi bić szybciej, by sprawnie doprowadzić tlen do narządów, a to kosztuje mnóstwo energii. Do tego dochodzą upalne noce. Aby wejść w fazę snu głębokiego, ciało musi obniżyć swoją temperaturę o 1°C. Gdy otoczenie jest zbyt gorące, ten proces jest zaburzony, a to utrudnia naturalną regenerację.
Tak, i jest ona wpisana w naszą fizjologię. Oczywiście, wrażliwość na pogodę nie jest jednostką chorobową. Kiedy zmienia się ciśnienie atmosferyczne, wilgotność czy temperatura, nasz autonomiczny układ nerwowy musi natychmiast dostroić parametry: tętno, napięcie naczyń krwionośnych, oddech. Zdrowi, młodzi ludzie praktycznie tego nie odczuwają. Natomiast osłabiony organizm natychmiast zareaguje uczuciem zmęczenia, sennością czy bólem głowy.
Źrodła:
How the weather affects the pain of citizen scientists using a smartphone app [do.i.: https://www.nature.com/articles/s41746-019-0180-3]