Poniedziałkowe posiedzenie Komisji Kultury Rady Miasta Piotrkowa Trybunalskiego przez znaczną część czasu poświęcone było sytuacji w Muzeum. Dyskusja dotyczyła rezygnacji dyrektora Dariusza Turka, atmosfery w placówce, pytań dotyczących mobbingu, ujawnionej niewpisanej do ewidencji amunicji z czasów II wojny światowej oraz roli przewodniczącego komisji Piotra Gajdy, który jednocześnie jest pracownikiem muzeum.
To właśnie ten ostatni wątek wywołał najwięcej emocji. Część radnych przekonywała, że Piotr Gajda nie powinien przewodniczyć Komisji Kultury, skoro jednocześnie pozostaje pracownikiem miejskiej instytucji, którą komisja kontroluje. Sam przewodniczący odpierał zarzuty, a część radnych broniła jego prawa do pełnienia tej funkcji.
Jednym z pierwszych tematów była rezygnacja dyrektora Muzeum Dariusza Turka. Radni chcieli poznać rzeczywiste powody jego odejścia.
Radny Mariusz Maciołek pytał:
Chciałbym poznać, jakie argumenty usłyszał pan od ustępującego dyrektora muzeum.
Z kolei radny Przemysław Winiarski sugerował, że rezygnacja mogła nie być wyłącznie osobistą decyzją.
Dlaczego pan dyrektor, który miał prezentować tę koncepcję, nie może tego zrobić? Dlatego, że został zmuszony do podania się do dymisji? Chcielibyśmy poznać prawdziwe kulisy tej decyzji pana dyrektora.
Władze miasta stanowczo temu zaprzeczyły.
Pan dyrektor złożył wypowiedzenie z przyczyn osobistych. Te przyczyny, jak wiemy, są osobiste i więcej o tym nie będziemy mówić – odpowiedział wiceprezydent Piotr Kulbat.
Sekretarz miasta Włodzimierz Lasek wyjaśnił, że przez ponad miesiąc dyrektor pracował w trybie hybrydowym, jednak ostatecznie uznał, że takie rozwiązanie się nie sprawdza.
Z kolei wiceprezydent Katarzyna Pabich-Gaj podkreśliła, że miasto próbowało zatrzymać dyrektora.
Dyrektor Turek nie był zmuszony do odejścia, a wręcz miesiąc wcześniej miał już wypowiedzenie, a udało mi się go przekonać, żeby został dalej i pełnił obowiązki dyrektora. Zgodziliśmy się na pracę hybrydową i jak sam dyrektor stwierdził, było to niemożliwe ze względu na kwestie organizacyjne i osobiste.
Radna Agnieszka Chojnacka pytała o częste zmiany dyrektorów oraz informacje, które – jak mówiła – docierają do radnych od pracowników muzeum.
Co się dzieje aktualnie w muzeum z dyrektorami? Dlaczego jest taka rotacja? (...) W przestrzeni publicznej mówi się o mobbingu pracowników. Pracownicy są zastraszani, są zmęczeni sytuacją w muzeum. Po części dochodzą również informacje, że rzekomo pan jest przyczyną tego mobbingu. Nie wiem, czy jest to prawda, czy nie.
Piotr Gajda odrzucił zarzuty kierowane pod swoim adresem i wskazał, że to przeciwko dyrektorowi kierowane są pozwy.
Jeżeli chodzi o mobbing, przeciwko panu dyrektorowi skierowane są pozwy sądowe przez dwóch pracowników. Trzeci będzie przeze mnie i czwarty też przeze mnie. Natomiast nie słyszałem o innym mobbingu oprócz specyficznego działania pana dyrektora.
Kilkanaście minut komisji poświęcono sprawie ujawnionej w muzeum niewpisanej do ewidencji amunicji z czasów II wojny światowej.
Agnieszka Chojnacka pytała o okoliczności przechowywania amunicji i o to, kto odpowiadał za jej zabezpieczenie.
Chciałabym się dowiedzieć na temat sytuacji, jaka ostatnio miała miejsce w muzeum. Na temat tej amunicji składowanej, pocisków, jakichś granatów itd. (...) Zgodnie z przepisami prawa składowanie amunicji, jeśli nie ma się do tego odpowiednich uprawnień, to jest przestępstwo.
Piotr Gajda przekonywał, że amunicja od lat znajdowała się w muzealnych zbiorach i dyrektor miał wiedzę o jej istnieniu.
Amunicja została w muzeum pozyskana w latach 90. i znajdowała się w naszych zbiorach, w kasach pancernych. Jeżeli chodzi o informację o tym, że takie przedmioty znajdują się w muzeum, pan dyrektor był o tym informowany. Tydzień przed Nocą Muzeów widział skrzynię z amunicją do CKM-u i inne rzeczy. Nie miał wtedy zastrzeżeń.
Przewodniczący komisji podkreślał również:
Amunicja jest własnością muzeum, a nie moją prywatną. Ja nie jestem dysponentem tej amunicji.
Dodał także, że zgodnie z przepisami muzea mogą przechowywać określone egzemplarze broni, a odpowiedzialność za zbiory ponosi każdorazowo dyrektor placówki.
Do działań miasta odniosła się wiceprezydent Katarzyna Pabich-Gaj.
Informację o przebywaniu amunicji otrzymałyśmy w piątek. Poleciłyśmy dyrektorowi wezwać policję. Czekałyśmy na informację policji, czy będzie wymagana ewakuacja budynku. Otrzymaliśmy informację, że budynek jest bezpieczny i nie ma zagrożenia.
Opozycyjni radni wrócili również do kwestii przewodniczenia Komisji Kultury przez Piotra Gajdę.
Dla mnie jest to sytuacja nienormalna, że pracownik muzeum rozlicza swoich przełożonych. To jest konflikt interesów i mam nadzieję, że jako radni podejmiemy decyzję o zmianie przewodniczącego tej komisji – mówiła Agnieszka Chojnacka.
Przemysław Winiarski apelował natomiast, aby do czasu wyjaśnienia sprawy związanej z amunicją Piotr Gajda zrezygnował z kierowania komisją.
Nie mówimy, że pan jest winny. W odczuciu społecznym i wielu radnych jest pan w tę sprawę zamieszany. Wzywam przynajmniej do czasu wyjaśnienia całej sprawy do zawieszenia swojej funkcji przewodniczącego Komisji Kultury.
Z takim stanowiskiem nie zgodził się radny Tomasz Berent.
Pan rzucił oskarżenie, że dyrektor muzeum został zmuszony do rezygnacji. Jeżeli posiada pan taką wiedzę, to powinien ją zgłosić. Trzeba brać odpowiedzialność za swoje słowa.
Choć porządek obrad obejmował także sprawozdania z działalności miejskich instytucji kultury, rozmowę o kosztach organizacji wydarzeń przez OSiR, działalności Mediateki 800-lecia, Ośrodka Działań Artystycznych czy Telewizji Piotrków, a także propozycje upamiętnienia Jacobsona i wystawy projektów pomnika Rzezi Wołyńskiej, wszystkie te tematy zeszły na dalszy plan. Komisję niemal całkowicie zdominowała sytuacja w Muzeum.
Niewykluczone, że dyskusja będzie miała swój ciąg dalszy podczas środowej sesji Rady Miasta.
Komentarze 8