Dom Ludowy w Gościmowicach Pierwszych wypełnił się mieszkańcami, którzy wspólnie gotowali jedną z najbardziej charakterystycznych potraw regionu. Warsztaty kulinarne poświęcone tradycyjnej zalewajce połączyły pokolenia i przypomniały historię zupy, która przez lata gościła na stołach mieszkańców ziemi moszczenickiej.
Zapach smażonej cebuli, skwarków i kiszonego barszczu unosił się nad wielkim garnkiem ustawionym w centrum sali Domu Ludowego. To właśnie tam mieszkańcy Gościmowic Pierwszych i okolic krok po kroku poznawali tajniki przygotowania prawdziwej zalewajki. Wspólne gotowanie zgromadziło liczne grono uczestników – od najmłodszych po seniorów – pokazując, że lokalne tradycje kulinarne wciąż cieszą się dużym zainteresowaniem i potrafią integrować lokalną społeczność.
O przebieg warsztatów zadbało Koło Gospodyń Wiejskich w Gościmowicach Pierwszych. Jak podkreślali organizatorzy, wydarzenie mogło odbyć się dzięki wsparciu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego. Pozyskane dofinansowanie pozwoliło na zakup sprzętu kuchennego i wystawienniczego oraz przygotowanie warsztatów i poczęstunku dla uczestników.
Podczas gotowania wykorzystywano także produkty od lokalnych producentów. Największą uwagę uczestników przyciągała pani Zofia Fryczka, która od lat przygotowuje zalewajkę według tradycyjnej receptury i podczas warsztatów zdradziła przepis na prawdziwą zalewajkę ziemi moszczenickiej.
Kartofelki trzeba obrać i połupać. Na zalewajkę nie kroi się ich w kostkę, tylko łupie. Wtedy troszkę się rozgotują i zupa jest najlepsza. Później doprawia się ją kiszonym barszczem. Dawniej kisiło się go w kamiennych garnkach i miał zupełnie inny smak. Do tego podsmażona cebulka, słoninka albo boczek, odrobina śmietany i pieprz – opowiadała pani Zofia.
Wielki garnek stojący na środku Domu Ludowego przez cały czas parował, roztaczając charakterystyczny aromat tradycyjnej potrawy. Panie z Koła Gospodyń Wiejskich pokazywały kolejne etapy przygotowania zupy, tłumacząc, dlaczego ziemniaki należy "połupać", a nie pokroić w kostkę oraz jak przygotować idealnie podsmażoną cebulkę, bez której trudno wyobrazić sobie prawdziwą zalewajkę.
Jak wspominała pani Zofia, dawniej zalewajka była przede wszystkim śniadaniem, szczególnie w okresach postu. Mięso pojawiało się w niej rzadko, dlatego najczęściej okraszano ją jedynie śmietaną, czosnkiem lub grzybami. Obowiązkowym dodatkiem był także wiejski chleb pieczony w domowym piecu.
To była królowa zup. Gotowały ją nasze mamy, babcie i prababcie. Jadło się ją z chlebem. Jak dawniej piekło się po kilka bochenków, taki chleb starczał nawet na dwa tygodnie. Kiedy zrobił się suchy, kruszyło się go do zalewajki i smakował wyśmienicie – wspominała.
Po zakończeniu warsztatów przyszedł czas na wspólną degustację. Na uczestników czekała gorąca zalewajka, a dla najmłodszych przygotowano również naleśniki, dmuchańce, animacje, zabawy ruchowe oraz brokatowe tatuaże. Dzięki temu wydarzenie miało rodzinny charakter i przyciągnęło mieszkańców w każdym wieku.
Wszystko jest tutaj dobre – ziemniaki, kiełbasa, barszczyk, skwareczki. To nasza lokalna zupa i naprawdę pierwsza liga – mówili uczestnicy po degustacji.
Warsztaty w Gościmowicach Pierwszych pokazały, że tradycyjne przepisy i kulinarne dziedzictwo regionu wciąż mają swoich wiernych ambasadorów. Wspólne gotowanie, rozmowy i przekazywanie receptur młodszym pokoleniom sprawiają, że zalewajka ziemi moszczenickiej nie pozostanie jedynie wspomnieniem. Dzięki takim inicjatywom lokalna tradycja ma szansę przetrwać i być pielęgnowana przez kolejne pokolenia.
Komentarze 28