W Piotrkowie znów rozmawiamy o torach kolejowych. Temat stary, dobrze znany i regularnie wracający przy okazji korków, opóźnień i zamkniętych rogatek. Tym razem w wersji bardziej konkretnej: miasto ogłosiło przetarg na koncepcję bezkolizyjnego przejazdu na ulicy Rolniczej. Tunel albo wiadukt. Coś, co wreszcie brzmi jak decyzja.
Piotrków od dekad funkcjonuje jak organizm przecięty na pół. Jedna z najważniejszych linii kolejowych w kraju skutecznie dzieli miasto, a istniejące przejazdy i tunele dawno przestały odpowiadać realnym potrzebom ruchu. W godzinach szczytu kierowcy stoją w korkach, szukając objazdów, których — w praktyce — nie ma, bo planowane od lat wewnętrzne obwodnice nigdy nie wyszły poza fazę koncepcji.
Budowa bezkolizyjnego przejazdu to inwestycja liczona w dziesiątkach milionów złotych. Taka decyzja zapada raz na dekady. Tym bardziej powinna być poprzedzona rzetelną analizą i wynikać z całościowej wizji układu drogowego miasta, a nie z doraźnych uwarunkowań technicznych.
Z odpowiedzi udzielonych przez rzecznika prasowego miasta wynika, że w ostatnich latach analizowano kilka lokalizacji: ulice Słowackiego, Roosevelta oraz Rolniczą. Dwie pierwsze odrzucono — w przypadku Słowackiego z powodu licznych barier technicznych i funkcjonalnych, a Roosevelta głównie ze względów finansowych, ponieważ realny koszt inwestycji mógłby sięgnąć nawet 80 mln zł, przy niewielkim poziomie dofinansowania zewnętrznego.
Ostatecznie zdecydowano się na Rolniczą. Jak argumentuje miasto, zadecydowały: mniejszy zakres niezbędnych prac, możliwość realizacji inwestycji oraz „rozwiązanie problemów komunikacyjnych w tym rejonie”.
Problem w tym, że taka argumentacja nie odpowiada na kluczowe pytanie: jakie problemy komunikacyjne miasta jako całości ta inwestycja rozwiąże?
Rolnicza nigdy nie była i trudno sobie wyobrazić, by w przyszłości stała się jedną z głównych arterii Piotrkowa. Tunel lub wiadukt nie funkcjonują w próżni — trzeba do nich dojechać, a następnie sprawnie rozprowadzić ruch dalej. Bez odpowiednio przepustowych dróg dojazdowych istnieje ryzyko, że nowa inwestycja stanie się kolejnym wąskim gardłem, tyle że w zupełnie nowym miejscu.
Historia Piotrkowa zna już taki przykład. Tunel na ulicy Narutowicza, zablokowany przez chaotyczną zabudowę, dziś wykorzystywany jest w minimalnym stopniu. To kosztowna lekcja, z której — jak się wydaje — nie do końca wyciągnięto wnioski.

W odpowiedzi rzecznika próżno szukać odniesienia do wewnętrznych obwodnic miasta, które miały stanowić kręgosłup komunikacyjny Piotrkowa. Obwodnica północna, planowana jako połączenie rejonu Wojska Polskiego z Łódzką i Bugajem, oraz obwodnica południowa, mająca spiąć Aleję 800-lecia z Krakowskim Przedmieściem — dziś istnieją już właściwie tylko na starych mapach i w archiwalnych dokumentach.
Tereny rezerwowane pod te inwestycje zostały w międzyczasie zabudowane, co praktycznie przekreśla ich realizację w przewidywalnej przyszłości
I tu pojawia się subtelna wątpliwość: czy Rolnicza została wybrana dlatego, że najlepiej rozwiązuje problemy komunikacyjne Piotrkowa, czy dlatego, że tam najłatwiej?
Rolnicza nie jest główną arterią ani naturalnym ciągiem przelotowym. To ulica lokalna, która miałaby nagle przejąć rolę arterii komunikacyjnej. Oczywiście — technicznie to możliwe. Tylko że ruch nie znika cudownie w tunelu czy na wiadukcie.
Miasto informuje, że badania natężenia ruchu wykonywane są co pięć lat. Ostatnie w 2021 roku, kolejne będą w 2026. To cenna informacja, ale… nie pada ani jedno zdanie, że właśnie te badania wskazały Rolniczą jako optymalne miejsce inwestycji.
Nie ma map, nie ma liczb, nie ma porównań potoków ruchu. Jest za to koncepcja, która dopiero powstanie i dopiero określi, jak nowy obiekt zostanie wpięty w układ komunikacyjny miasta.
Czyli — najpierw lokalizacja, potem analiza. Odważna kolejność.
Tunel albo wiadukt, jeśli powstanie, zostanie z nami na długo. Może uporządkować ruch — albo jedynie przesunąć problemy w inne miejsce. Dlatego warto wiedzieć nie tylko, że na Rolniczej się da, ale też dlaczego właśnie tam ma to największy sens. W dalszym ciągu bez odpowiedzi pozostaje pytanie, czy inwestycja na Rolniczej jest początkiem większego planu, czy jedynie pojedynczym projektem realizowanym tam, gdzie jest najtaniej i najłatwiej — a niekoniecznie tam, gdzie byłoby to najbardziej potrzebne.
Komentarze 26