To miała być zwykła rozmowa. A wyszła historia pełna dystansu, emocji i mocnych słów. Małgorzata Pingot nie owija w bawełnę — mówi wprost o hejcie, scenie i… roli, w której sama nazywała się „grubą świnią”.
Nie każdemu spodobałoby się takie przezwisko. Ona? Nosi je z dumą.
– Nazywają mnie tak moje przyjaciółki… ja nawet takiego maila mam – śmieje się. – „Uwielbiam to, taka pingotka, migotka… śmieszne przezwisko
I od razu stawia sprawę jasno: dystans to podstawa.
– Życie mamy jedno. Po co się spinać?
Radna, działaczka… i aktorka. Teatr to dla niej coś więcej niż hobby.
– To jest odreagowanie tej codzienności, szarości – Życie nie zawsze jest usłane różami
Na scenie wchodzi w role, które potrafią zaskoczyć nawet ją samą.
Takiej historii nikt się nie spodziewał.
– To była taka dosyć ciężka rola… mówiłam o sobie: gruba świnia
Znajomi ostrzegali: nie rób tego, przylgnie do ciebie.
– Powiedziały: nie graj tego!
Zagrała. Bez wahania.
– Byłam strasznie brzydko ubrana… nauczycielka powiedziała: ‘Matko, jak ona wygląda!’
I co? Zero wstydu.
– Dobrze się czułam w tej roli
Choć na sesjach rady miasta wygląda na spokojną, sama przyznaje:
– Jestem impulsywna. Przeżywam
I dodaje szczerze:
– Nie mogę być cały czas w środku, bo bym umarła na zawał serca
Mocne? Bardzo.
Nie ukrywa też, że to, co widzi w życiu publicznym, potrafi ją mocno poruszyć.
– Bardzo mnie boli, jak ludzie siebie nie szanują… jak dokuczają innym
Zamiast emocjonalnych starć woli spokój:
Nie ukrywa też, że to, co widzi w życiu publicznym, potrafi ją mocno poruszyć.
– Bardzo mnie boli, jak ludzie siebie nie szanują… jak dokuczają innym
Zamiast emocjonalnych starć woli spokój:
– Im spokojniej się coś załatwia, tym lepiej można wpłynąć na to, co się dzieje
Im spokojniej się coś załatwia, tym lepiej można wpłynąć na to, co się dzieje
W sieci – jak u każdego. W realu?
– Jeszcze mi nikt nic przykrego nie powiedział
Dlaczego?
– Ja się do ludzi uśmiecham
Prosta zasada, która — jak widać — działa.
To nie jest przypadek.
– W dzieciństwie chciałam być aktorką. Stałam przed lustrem, przebierałam się
Marzenia? Spełnione.
To zdanie mogłoby być jej mottem.
– Ja się nie obrażam. To nie ma sensu
I chyba właśnie dlatego „Pingotka” budzi emocje… ale też sympatię.
Komentarze 2