Stare monety, pocztówki, książki, płyty winylowe, porcelana, szkło, a nawet pamiątki po dawnych piotrkowskich zakładach pracy – to tylko część przedmiotów, które można było znaleźć podczas kolejnej w tym roku Piotrkowskiej Giełdy Staroci. W niedzielę dziedziniec Zamku Królewskiego ponownie zamienił się w miejsce spotkań kolekcjonerów, pasjonatów historii i osób, które po prostu lubią dawać starym przedmiotom drugie życie.
Choć dla jednych to okazja do uzupełnienia kolekcji, dla innych giełda jest przede wszystkim miejscem poszukiwań. Nigdy nie wiadomo, co znajdzie się na kolejnym stoisku – właśnie ten element zaskoczenia od lat przyciąga odwiedzających.
To już trzecia giełda w tym roku, a całą tę kolekcjonerską przygodę prowadzimy już od piętnastu lat - mówi Jacek Ziętek z Piotrkowskiego Klubu Kolekcjonerów. - Ludzie pytają, dlaczego spotykamy się tylko raz w miesiącu. Chętnych jest naprawdę dużo, ale organizacja takiego wydarzenia wymaga współpracy z Muzeum i zaangażowania członków naszego klubu.
Na blisko trzydziestu stoiskach można było znaleźć zarówno przedmioty o dużej wartości kolekcjonerskiej, jak i rzeczy, które dla właścicieli mają przede wszystkim wartość sentymentalną. Dużym zainteresowaniem cieszyły się książki, stare fotografie Piotrkowa, szkło z Huty Hortensja czy pamiątki związane z historią miasta. Jak podkreśla organizator, kolekcjonowanie to znacznie więcej niż samo gromadzenie przedmiotów.
Zbierając monety czy inne pamiątki, poznajemy historię. Dowiadujemy się, kiedy powstały, do czego służyły i jak wyglądało życie w tamtych czasach. To pasja, która uczy i rozwija - podkreśla Jacek Ziętek.
Na giełdę przychodzą nie tylko kolekcjonerzy i pasjonaci, ale także osoby, które odziedziczyły rodzinne pamiątki i chcą dowiedzieć się, co właściwie mają w swoich domach. Jak przyznaje organizator, niejednokrotnie pomaga w ich identyfikacji i wstępnej wycenie.
Nie wszystko można znaleźć w internecie. Często ktoś przynosi przedmiot po dziadkach i pyta, czy ma on jakąś wartość. Staramy się pomóc, ale przede wszystkim zachęcamy, żeby takich rzeczy nie wyrzucać. Jeśli nie są potrzebne właścicielom, warto przekazać je do muzeum, archiwum lub komuś, kto będzie potrafił o nie zadbać - dodaje.
Piotrkowska Giełda Staroci od piętnastu lat udowadnia, że historia nie musi być zamknięta w muzealnych gablotach. Czasem wystarczy zajrzeć do pudełka pełnego starych fotografii, przejrzeć stos pożółkłych książek albo znaleźć monetę sprzed kilkudziesięciu lat, by odkryć opowieść, której nie da się przeczytać w podręczniku.
Komentarze 0