Sprawdź czy już masz w skrzynce "Poradnik bezpieczeństwa". To broszura, która w założeniu jej twórców ma nam pomóc przygotować się na trudne sytuacje. Ale według niektórych to po prostu straszenie obywateli.
Licząca ponad pięćdziesiąt stron publikacja została przygotowana przez Ministerstwo Obrony Narodowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, przy współpracy z ekspertami, samorządami, służbami i organizacjami pozarządowymi. Co tam znajdziemy? W wielkim skrócie praktyczne porady dotyczące tworzenia rodzinnych planów kryzysowych, zasad ewakuacji, rozpoznawania sygnałów alarmowych, jak również listy kontrolne, które pomagają w przygotowaniu zapasów i niezbędnego wyposażenia.
To także rozpoznawanie sygnałów alarmowych, przygotowanie plecaka kryzysowego, zabezpieczanie domu, opieka nad zwierzętami, a także informacje o zagrożeniach chemicznych, biologicznych, radiologicznych czy cyberatakach - mówił w Maglu (Strefa Fm Piotrków) dr Piotr Kobzdej, odpowiedzialny za wydawnictwo - Ma też na celu wzmacnianie zaufania i solidarności społecznej i budowanie odporności na współczesne wyzwania. Nie tylko ostrzega przed tym najgorszym wariantem - wojną. Stara się przygotować na sytuacje trudne, ale też mogące się zdarzyć: pożary, powodzie czy blackout.
Jak zwykle w przypadku czegoś nowego, tak i przy "Poradniku bezpieczeństwa" słychać głosy krytyczne. Ściślej - można przeczytać, bo część internautów pomysł krytykuje. Dlaczego?
Spotykamy się z zarzutem, że wprowadzamy atmosferę strachu, że po prostu straszymy ludźmi, co jest całkowitą nieprawdą. Chcemy pokazać, co robić w razie kryzysu, wypadku czy jakiejś tragedii. I nie chcemy straszyć, tylko budować solidarność społeczną i zaufanie.
W publikacji znalazły się również podstawowe instrukcje dotyczące udzielania pierwszej pomocy oraz zasady ewakuacji. Koszt wydania i wydrukowania "Poradnika" to niecałe 45 milionów złotych. Broszura ma trafić do wszystkich gospodarstw w Polsce.
Komentarze 1