TERAZ -10°C
JAKOŚĆ POWIETRZA Dobra
reklama SAN - Rekrutacja

Piotrkowianka sama szyje i haftuje stroje ludowe

Urząd Marszałkowski w Łodzi
Urząd Marszałkowski w Łodzi sob., 31 stycznia 2026 15:19

Co, w XXI wieku, młoda dziewczyna z miasta może robić wieczorami? Na przykład szyć gorset, przyszywać do niego tysiące drobniuteńkich koralików albo haftować w ludowe wzory lnianą koszulę. Taką właśnie pasję ma Kornelia Ślązak, piotrkowianka, miłośniczka folkloru i stroju piotrkowskiego.

Gdy opowiada o stroju piotrkowskim, w jej głosie czuć ogromny entuzjazm i zaangażowanie w temat, w którym powoli staje się ekspertką. Do tego wiedzę ma nie tylko teoretyczną, ale przede wszystkim wykorzystuje ją w praktyce: sama uszyła i wyhaftowała swoje koszule, fartuch, wyszywa pas, gorsety. Zrobiła też – w zasadzie odtworzyła takie z początku minionego stulecia – weselne nakrycie głowy z regionu piotrkowskiego.  Można je oglądać w spektaklu muzycznym „Wesele Maniusi” Zespołu Pieśni i Tańca Ziemi Piotrkowskiej „Piotrkowianie”.

Dziewczyna z miasta

Wszystko zaczęło się od koncertu zespołu Mazowsze, który obejrzała będąc licealistką. Jak wspomina, wychowywała się w gminie Moszczenica, ale tam nie zwracała uwagi na stroje ludowe, które były obowiązkową częścią wielu uroczystości. Ich piękno zachwyciło ją dopiero podczas występu Mazowsza. – Płakałam, gdy ich oglądałam – wspomina. Emocje wracały, gdy idąc ze szkoły do domu, mijała pasmanterię przy Rynku Trybunalskim w Piotrkowie.

Tam kupiła pierwszy kawałek materiału, na którym uczyła się szyć próbki strojów. – Wtedy zaczęłam się edukować, w ogóle zaczęłam rozumieć, czym są stroje ludowe – opowiada. Jak dodaje, mając 17 lat znała, jak wiele osób, kilka podstawowych polskich strojów ludowych np. krakowski czy łowicki. – Powoli dochodziło do mnie że każdy region, każda parafia ma swój własny strój.

Ten piotrkowski, którym się dziś głównie zajmuje, nie zrobił na Kornelii dobrego pierwszego wrażenia.

 – Nie spodobał mi się, dlatego kupiłam sobie strój opoczyński – śmieje się. – W zasadzie nie wiem, dlaczego, ale to były moje pierwsze własne większe wydane pieniądze, a Opoczno to pierwszy kierunek, który wybrałam po zrobieniu prawa jazdy.

Miłość od drugiego spojrzenia

Do piotrkowskiego stroju przekonała się jakiś czas później. Najpierw zamówiła szyty na wymiar, ale okazał się „na wyrost”. – Był za duży, bo pani mnie przekonywała, że gorset musi być większy, bo jak urodzę dziecko, to wtedy będzie pasował – dodaje pani Kornelia.

Nie pasował i nadal nie pasuje, a synek pani Kornelii ma już rok i 9 miesięcy. Stąd decyzja, że zrobi go sama. Zaczęła od koszuli – sama ją uszyła i sama wyhaftowała. Jedyny element nie jej autorstwa to zrobiony na szydełku kołnierzyk.

- Pierwsza koszula wylądowała w koszu, ta, którą noszę, to pierwsza koszula z której jestem bardzo dumna – podkreśla z satysfakcją. Jak dodaje, zmysł do robótek czy szycia miała od zawsze, ale biała koszula, pięknie haftowana we wzory odtworzone na podstawie starych zdjęć, kosztowała ją bardzo wiele wieczorów. Potem przyszedł czas na gorset – zamawiała go u nieżyjącego już Józefa Wijaty z Opoczna, kopalni wiedzy na temat strojów ludowych i technik ich zdobienia. Dziś sama się tym „bawi” – poszerzając swoją wiedzę na podstawie książek, Internetu, wiedzy twórców ludowych.

- Wzory robiłam „ze zdjęć”, bo nigdzie w naturze takich nie spotkałam, tylko w muzeum w Warszawie. Tam widziałam koszulę z czarno-czerwonym haftem krzyżykowym, to jest taki jednoznaczny wzór piotrkowski – opowiada.

Podobne koszule, a także gorsety przygotowała dla mamy i kuzynki – wszystkie trzy wystąpiły w nich podczas chrztu synka pani Kornelii. Na tle romańskich murów kościoła na sulejowskim Podklasztorzu wyglądają jak przeniesione 100 lat wstecz.

Skarby z szafy babć

Piotrkowianka dziś może się pochwalić nie tylko wyjątkową, ciągle pogłębianą wiedzą na temat strojów ludowych z regionu piotrkowskiego, ale również ich niemałą kolekcją. Zachwycają detalami, a część jest oryginalna, po dawnych mieszkankach powiatu piotrkowskiego. Jak opowiada, mimo, że łączy je jeden powiat, to różnią się w zależności od jego części np. inne wzory miały stroje popularne w Wolborzu, a inne noszone w Czarnocinie.

– Jak dziś idziemy na wesele, to każda kobieta i tak chce się wyróżniać. Kiedyś było tak samo – podkreśla.

Jak dodaje, strój piotrkowski jest stosunkowy młody, a jego największy rozkwit przypada na lata międzywojnia, a potem lata 60.

Na przykład w strojach z okolic tej drugiej gminy bardzo charakterystyczny jest wzór na zapaskach, zarówno tych do pasa, jak i tych naramiennych. – Oczopląs murowany – śmieje się pani Kornelia prezentując tzw. bystre zapaski z Czarnocina. Dla regionu piotrkowskiego najbardziej charakterystyczna jest tzw. przeplotka lub szachownica, czyli rodzaj wzoru, który został spopularyzowany m.in. na muralu przy ul. Łódzkiej. Drugim znakiem rozpoznawczym jest haft na gorsecie – o ile gospodynie z Czarnocina przed laty wzorowały się na modzie krakowskiej, to sam strój regionu piotrkowskiego najbardziej kojarzy się z tzw. rózgą. Pani Kornelia już i ją umie robić. A prawie kompletny strój ludowy jej autorstwa jest częścią promocji książki „Wolna żmija” Agnieszki Kulbat-Skowronek, ma być też wykorzystany podczas nagrywania teledysku zespołu FolkOff, który w nowym brzmieniu przypomina dawne przyśpiewki.

Podzielić się zachwytem

W swoich poszukiwaniach pani Kornelia odwiedza muzea i izby pamięci. Jej ukochana mieści się w Czarnocinie, gdzie jak podkreśla można dotknąć strojów, a przez to historii regionu. Całą zdobytą wiedzą dzieli się na Instagramie, gdzie prowadzi "profil_stroju_piotrkowskiego". – Dla naszego stroju właśnie charakterystyczna jest przeplotka i zapaska naramienna, wolborska, taka jaskrawoczerwona. – Chciałabym, żeby ludzie wiedzieli, że mamy coś takiego, jak strój piotrkowski. To ważne, bo nawet mieszkańcy naszego powiatu, np. z Wolborza tego nie wiedzieli, chociaż mają te stroje u siebie. Nazywali je „takie tam, po babci” – podkreśla.

Jej marzeniem jest promowanie dawnej mody i prawdy o niej, odkrywanie i wyjaśnianie tajemnic wzorów, haftów, które tak naprawdę tworzą lokalną tożsamość. W planach rysuje się współpraca z magistratem, właśnie w kontekście propagowania wiedzy o stroju piotrkowskim. Pani Kornelia już to robi w praktyce, bo oprócz chrzcin syna, w stroju występuje m.in. na dożynkach. – Chciałabym pogłębiać swoją wiedzę może stworzyć jakiś podręcznik dla dzieci, może warsztaty, wystawy – żeby to nie zniknęło, żeby utrwalać tę wiedzę, żeby te stroje były widoczne – mówi.

Reklama

Podsumowanie

    reklama

    Komentarze 0

    reklama

    Dla Ciebie

    -10°C

    Pogoda

    Kontakt

    Radio