Od prawie miesiąca obowiązują przepisy Kodeksu Pracy wprowadzające zasadę neutralności płciowej nazw stanowisk w ogłoszeniach o pracę oraz przekazaniu informacji o wynagrodzeniu. Zwłaszcza te pierwsze budzą jeśli nie kontrowersje, to często uśmiech. O co chodzi?
24 grudnia ubiegłego roku po raz pierwszy mieliśmy wolną Wigilię i właśnie tego dnia zaczęły obowiązywać nowe przepisy Kodeksu Pracy dotyczące np. neutralności płciowej nazw stanowisk w ogłoszeniach typu: przyjmę, zatrudnię, poszukuję. W skrócie - ogłoszenia rekrutacyjne oraz nazwy stanowisk nie powinny sugerować preferencji ze względu na płeć i muszą być formułowane w sposób niedyskryminujący. No się zaczęło. Co takiego? Tworzenie memów i wymyślanie żartów - trzeba przyznać, że internauci nie zawiedli. Stworzono mnóstwo przeróbek znanych tytułów literackich czy filmowych. Oto przykłady:
"Dziady" - "Osoby dziadujące"
"Kubuś Puchatek" - "Osoba pluszowa w spektrum miodowym"
"Pan Samochodzik" - "Osoba identyfikująca się jako samochód"
Przykładów pomysłowości jest wiele i nawet warto przeszukać internet w celu poprawienia sobie humoru. A jak do samej zmiany podchodzą językoznawcy? Różnie. Wiceprzewodnicząca Rady Języka Polskiego prof. Ewa Kołodziejek (Uniwersytet Szczeciński) mówiła w radiowym Maglu:
Z jednej strony ma to sens, bo to otwarcie się na różnorodność. Do tej pory np. zawód stolarza wykonywali raczej tylko mężczyźni, a może chciałyby to robić także kobiety? Stąd osoba stolarska. Choć można też napisać: stolarka, albo murarka w przypadku, kiedy ktoś poszukuje kobiety - murarza. Zresztą w języku polskim występuje osobatyw - wyrażenie niewskazujące, o jakiej płci się mówi. Uważam, że powinniśmy być bardziej otwarci językowo, zwłaszcza jeśli chcemy by nasz odbiorca miał pozytywne odczucia.
Ale są i inne opinie.
Takie osobatywy bywają męczące, zwłaszcza gdy powtarzają się co drugie zdanie. Można więc pisać nazwę stanowiska w dwóch formach: „kucharz/kucharka”, „psycholog/psycholożka”, można też używać nazw opisowych typu „specjalista ds. logistyki” albo „pracownik działu obsługi zamówień” - napisała z kolei influencerka znana jako Baba od Polskiego. Można też i tak: „osoba do prowadzenia profili w mediach społecznościowych”, „osoba do prowadzenia rekrutacji” albo „osoba odpowiedzialna za kontakt z klientami”.
Z humorem (a jakże!) do sprawy odniósł się znany satyryk Krzysztof Piasecki.
To konsekwencja dawnych ogłoszeń, które widniały na budowach w czasach PRL-u "Osobom postronnym wstęp wzbroniony!" - mówił w Maglu. Po prostu to się rozwinęło. I dobrze, bo dla nas, satyryków to dodatkowe paliwo. Zresztą my nigdy nie narzekamy na jego brak...
Co sądzicie o tych zmianach?
Komentarze 1