Coraz więcej wypadków i niebezpiecznych sytuacji z udziałem hulajnóg elektrycznych. Do tego kolejne nagrania młodych ludzi, którzy pokazują w mediach społecznościowych ryzykowne przejazdy. O problem i planowane zmiany w prawie zapytaliśmy ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka.
Temat jest szczególnie widoczny również w Piotrkowie Trybunalskim. Niedawno informowaliśmy o filmach publikowanych przez młodych użytkowników hulajnóg. Na jednym z nich licznik podczas jazdy al. Sikorskiego wskazywał ponad 100 km/h. Były też wyścigi, jazda na jednym kole i niebezpieczne manewry w pobliżu pieszych.
Mimo nagłośnienia sprawy w sieci pojawiają się kolejne materiały. Młodzi użytkownicy hulajnóg zdają się za nic mieć obowiązujące przepisy, a nagrywanie coraz bardziej niebezpiecznych wybryków staje się plagą na TikToku. To popularna przede wszystkim wśród młodych ludzi platforma, na której krótkie filmy mogą szybko zdobywać tysiące wyświetleń.
O to, co można zrobić z rosnącym problemem, zapytaliśmy ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka.
Oczywiście, że można i to na kilku obszarach. Przede wszystkim trzeba doprecyzować przepisy, które normalizują, jakiego typu pojazdami, czyli urządzeniami transportu osobistego, można poruszać się po polskich drogach – mówi Dariusz Klimczak.
Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad zmianami, które mają przede wszystkim jasno określić parametry poszczególnych elektrycznych jednośladów. Urządzenie o znacznie większej mocy i prędkości nie będzie mogło być traktowane jak zwykła hulajnoga.
W jasny sposób precyzujemy, jakie parametry techniczne ma mieć hulajnoga elektryczna, rower elektryczny, a co zaliczamy do pozostałych urządzeń transportu osobistego, które, jeżeli mają podwyższoną moc, podwyższoną prędkość, trzeba będzie po prostu zarejestrować jako motorower elektryczny, motocykl elektryczny i tak dalej – wyjaśnia Dariusz Klimczak.
Dariusz Klimczak zwraca uwagę, że na drogach pojawiają się urządzenia, które trudno już zakwalifikować jako zwykłe hulajnogi czy rowery elektryczne.
Niestety w polskiej przestrzeni publicznej mamy coraz więcej do czynienia z jakimiś potworami elektrycznymi. Ni to rower, ni to hulajnoga, ni to motorower – mówi Dariusz Klimczak.
Większe uprawnienia w zakresie kontroli urządzeń trafiających na polski rynek ma otrzymać Transportowy Dozór Techniczny.
Będzie dbał o to, żeby do Polski nie dało się sprowadzić i wprowadzić do ruchu żadnych urządzeń, które nie spełniają określonych parametrów – zapowiada Dariusz Klimczak.
Hulajnoga elektryczna powinna być konstrukcyjnie przeznaczona do jazdy z prędkością nieprzekraczającą 20 km/h. Tymczasem w internecie regularnie pojawiają się nagrania urządzeń osiągających wielokrotnie większe wartości.
Do dzisiaj to była wolna amerykanka. My to precyzujemy ze względu na bezpieczeństwo ruchu drogowego i porządek – podkreśla Dariusz Klimczak.
Minister infrastruktury przypomina również przypadek z Krakowa, gdzie młody człowiek miał poruszać się elektrycznym jednośladem po drodze pieszo-rowerowej z prędkością szacowaną przez policję na niemal 100 km/h.
Problem niebezpiecznej jazdy jest szczególnie istotny w przypadku dzieci i nastolatków. Z danych przekazanych wcześniej przez piotrkowską policję wynika, że od początku roku w mieście doszło do 10 wypadków z udziałem użytkowników hulajnóg, a połowa dotyczyła dzieci w wieku od 11 do 13 lat.
Dariusz Klimczak przypomina również o wprowadzonych już zmianach dotyczących najmłodszych użytkowników oraz obowiązku korzystania z kasków przez osoby, które nie ukończyły 16 lat.
Prace nad kolejnymi regulacjami trwają. Zmiany mają dotyczyć zarówno parametrów technicznych elektrycznych jednośladów, jak i zasad funkcjonowania publicznych wypożyczalni hulajnóg.
W Polsce musi być porządek, ja o to dbam, dlatego zaproponowałem przepisy. One są dzisiaj w konsultacjach międzyresortowych i mam nadzieję, że w tym roku te dwie ustawy oraz rozporządzenie zostaną przyjęte i od przyszłego roku wejdą w życie – mówi Dariusz Klimczak.
Jeżeli zapowiadany harmonogram zostanie utrzymany, nowe regulacje mają zacząć obowiązywać w 2027 roku. Pytanie jednak, czy same przepisy wystarczą, skoro nagrywanie niebezpiecznych przejazdów i publikowanie ich w mediach społecznościowych dla części młodych użytkowników hulajnóg stało się sposobem na zdobywanie kolejnych wyświetleń.
Komentarze 1