ARTYKUŁ SPONSOROWANY

Piszą scenariusze i podpalają centra handlowe…

Wtorek, 17 kwietnia 2018 8410
Mogą bezkarnie podpalać centra handlowe, a potem wykorzystać to w swoim scenariuszu. Opowiadają, kiedy system przeciwpożarowy może nas zabić i dlaczego winda nie przyjedzie, kiedy będziemy jej najbardziej potrzebować. O styku tego, co może spotkać każdego z nas i ochrony przeciwpożarowej rozmawiamy z braćmi - Adrianem i Kamilem Ciszewskimi z piotrkowskiej firmy GardaTech.

Kiedy doczekamy się ekranizacji któregoś scenariusza?
Adrian Ciszewski: Najlepiej, żeby to nigdy się nie stało. Piszemy scenariusze pożarowe.

Scenariusze pożarowe? Co to takiego?
Kamil Ciszewski: Staramy się przewidzieć wszystkie możliwe warianty powstania i rozwoju pożaru oraz tak przypisać zadania dla systemów bezpieczeństwa, aby ludzie mogli bezpiecznie opuścić budynek.
A.C: To wszystko musi być przemyślane, inaczej może dojść do tragedii. Dobrym przykładem jest pożar na jednym z lotnisk w Niemczech. Ludzie stali bezpieczni na platformie widokowej, kiedy rozległ się komunikat ewakuacyjny. Wsiedli do windy, którą przyjechali na taras, a winda zgodnie ze scenariuszem pożarowym zjechała na parter, wyłączyła się i pozostała z otwartymi drzwiami. Ludzie nie mogli już przejąć nad nią kontroli i na przykład zamknąć drzwi, wjechać na wyższe piętro. Problem polegał na tym, że zwiozła ich wprost do pożaru. Zginęło 6 osób. W pewnym sensie zabił ich system zabezpieczeń. Gdyby zostali na tarasie, nic by im się nie stało.
K.C.: Warto pamiętać o tym, że jeśli jesteśmy na przykład na wakacjach w dużym hotelu i codziennie wjeżdżamy sobie windą na 10 piętro, to tej windy nie będzie w przypadku pożaru. System sygnalizacji pożarowej sprowadzi ją na parter lub inną kondygnację. Dla ludzi często jest to zaskoczeniem. Czekają na windę. Spotykamy się w dużych obiektach biurowych z sytuacjami, kiedy ludzie, pracując kilka lat w budynku, wiedzą tylko, gdzie jest winda. Nie mają pojęcia gdzie są schody.

 

Jakiś przykład takich rozstrzygnięć ze scenariusza?
A.C.: Parking wielopoziomowy w galerii handlowej. Pożar jednego samochodu. Jeśli nie zadziałają zabezpieczenia, w ciągu 5 minut zadymione zostaną wszystkie kierunki ewakuacyjne, a w ciągu 15 minut będą paliły się co najmniej trzy samochody i będzie tam piekło. Nikt nie zdąży z tego parkingu wyjechać po alarmie pożarowym, ponieważ zamkną się bramy przeciwpożarowe tj. potężne „grodzie” odcinające poszczególne kondygnacje. Galeria handlowa jest oddzielona od niego przegrodami przeciwpożarowymi. Ludzie są w niej bezpieczni i pożar im nie zagraża. Dlatego komunikat ewakuacyjny musi zostać skierowany tylko do ludzi znajdujących się na parkingu. Gdyby stało się inaczej, to gdzie udadzą się klienci po ogłoszeniu ewakuacji? Właśnie po swoje samochody! To poważny błąd, ponieważ może to być dla nich śmiertelna pułapka. Żaden samochód nie jest wart życia. Ci w galerii, przy pożarze na parkingu, niech robią zakupy dalej. Nie są w stanie niczego zrobić ze swoim samochodem. Wiedza o pożarze na parkingu do niczego im się nie przyda. Są w przestrzeni bezpiecznej i niech tam zostaną. Komunikat ewakuacyjny musi zostać skierowany tylko do przestrzeni parkingu.
K.C.: Podobnie z kinem. Trzeba ocenić, czy jeśli pożar powstanie poza kinem, to ludzie są w nim bezpieczni? Czasem ich ewakuacja może spowodować dla nich większe zagrożenie niż pozostanie w wydzielonej pożarowo bezpiecznej sali kinowej. A jeśli jednak ewakuacja, to trzeba pamiętać, że komunikat ewakuacyjny nie przebije się przez dźwięk filmu. Najpierw musi zostać odłączony dźwięk filmu, załączone światła i wtedy można nadać komunikat ewakuacyjny. Właśnie pod takim kątem trzeba przeanalizować wszystkie miejsca.

 

W jaki sposób można przewidzieć, co zrobi pożar? Skąd te czasy, o których mówicie?
A.C.: Bo najpierw podpalamy sobie obiekty (śmiech).
K.C.: Przy scenariuszach wykonujemy symulacje pożarów i ewakuacji. Wykorzystujemy do tego program Pyrosim oraz Fire Dynamics Simulator. Budujemy wirtualny model obiektu i podpalamy go w określonym miejscu. Widzimy, jak pracują systemy oddymiania, urządzenia przeciwpożarowe, kiedy i w jakiej przestrzeni pojawią się parametry, przy których ludzie umierają. Stąd wiemy, ile mamy czasu i jaki scenariusz należy zastosować.
A.C.: Jesteśmy w stanie zbudować wirtualnie i podpalić praktycznie każdy budynek. To poważne narzędzie, które można wykorzystywać również do odwzorowania przebiegu faktycznego pożaru

 

W Piotrkowie nie ma zbyt wielu centrów handlowych… To dobre miejsce na taką działalność?
A.C.: Piotrków to akurat najlepsze z możliwych miejsc dla naszej działalności. Czasem naprawdę dziwię się, dlaczego ludzie nie dostrzegają potencjału tego miasta. Leżymy prawie w geograficznym centrum Polski. Najważniejsze drogi mamy pod nosem. Zlecenia z Gdańska – nie ma problemu, zlecenia z Krakowa – nie ma problemu, zlecenia z Poznania – to też nie problem. Łódź, Warszawa – przysłowiowy rzut beretem. A w samym mieście nie ma korków, żyje się po prostu fajnie.
K.C.: Dodam jeszcze, że nasza działalność to nie tylko scenariusze i duże obiekty. Robimy właściwie wszystko, co ma związek z ochroną przeciwpożarową w firmach i instytucjach. Mamy nawet taki slogan reklamowy „Martwimy się za Ciebie”. Wszystko tzn. od projektu (wspieramy proces projektowy w branżach architektury sanitarnej, elektrycznej oraz projektujemy systemy przeciwpożarowe) przez wykonawstwo, nadzór na budowie aż do wszystkiego, co wiąże się z utrzymaniem budynku. Właściciel potrzebuje gaśnic – ustalimy potrzebną ilość i typ, dostarczymy na miejsce, zamontujemy. Podobnie ze znakami ewakuacyjnymi, aż do złożonych systemów, na przykład systemów sygnalizacji pożarowej czy gaszenia gazem. Wykonujemy również audyty z zakresu ochrony przeciwpożarowej. Potrzebne są wtedy, kiedy właściciel czy zarządzający chcieliby wiedzieć czy mają prawidłowo zabezpieczony budynek, zapewnione warunki ewakuacji itp. Jednocześnie niekoniecznie chcieliby, aby ta wiedza pochodziła np. z protokołu kontroli organów państwowych. Wykonujemy takie audyty
i gwarantujemy, że ustalenia przekazane zostaną wyłącznie do wiadomości zlecającego (klauzula poufności).

 

Z tego wynika, że nie narzekacie na brak zleceń?
Zgadza się. Nie możemy się jednak oprzeć wrażeniu, że chociaż wiele rzeczy wykonujemy w dość odległych lokalizacjach, to w Piotrkowie i okolicach właściwie nie istniejemy. Stąd pomysł zaprezentowania firmy w takiej postaci. Dla instytucji z miasta Piotrkowa Trybunalskiego oraz powiatu piotrkowskiego mamy również teraz specjalną promocję. Zgłoszone nam do końca czerwca audyty obiektów z zakresu ochrony przeciwpożarowej zrealizujemy nieodpłatnie.

 

Jesteście młodymi ludźmi, skąd takie zainteresowania i rodzaj działalności?
A.C.: Odkąd pamiętam u nas ochrona przeciwpożarowa była przy śniadaniu, obiedzie i kolacji. Nasz tata, Paweł Ciszewski jest rzeczoznawcą do spraw zabezpieczeń przeciwpożarowych od 20 lat. Dla niego to nie tylko zawód, ale i pasja. No i pozarażał nas skutecznie. Teraz pomaga nam i wspiera w trudniejszych tematach.

 

Najbliższe plany?
K.C.: Teraz weryfikujemy skuteczność systemu oddymiania w centrum handlowym o powierzchni 80 000 metrów kwadratowych. Ponadto wspólnie z firmą Garda Biuro Doradztwa Ochrony Przeciwpożarowej organizujemy w Piotrkowie Trybunalskim 17 maja warsztaty dla projektantów – „Projektowanie budynków z optymalnymi rozwiązaniami przeciwpożarowymi”. Są jeszcze ostatnie wolne miejsca – zapraszamy zatem projektantów. Więcej o warsztatach: www.warsztaty.ciszewski.eu.

 

Więcej o firmie GardaTech: www.gardatech.pl oraz na profilu firmy na Facebooku:
https://www.facebook.com/gardatech/ 

 

Adres mejlowy: biuro@gardatech.pl

 

(materiał powstał we współpracy z firmą Garda Tech)


Zainteresował temat?

9

1


reklama

Społeczność

Doceniamy za wyłączenie AdBlocka na naszym portalu. Postaramy się, aby reklamy nie zakłócały przeglądania strony. Jeśli jakaś reklama lub umiejscowienie jej spowoduje dyskomfort prosimy, poinformuj nas o tym!

Życzymy miłego przeglądania naszej strony!

zamknij komunikat