TERAZ 10°C
JAKOŚĆ POWIETRZA Umiarkowana
reklama Wirtualne Muzeum

Sprawa Sebastiana M. Teza obrony runęła? Oskarżony składa wyjaśnienia

K.Chojnacka
Karina Chojnacka czw., 12 marca 2026 08:19

Dziś przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim trwa kolejna rozprawa w procesie Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1. Po wcześniejszych terminach, podczas których sąd przesłuchał  świadków, zaplanowano dziś moment kluczowy dla procesu – złożenie wyjaśnień przez samego oskarżonego.

Sprawa Sebastiana M. Teza obrony runęła Oskarżony składa wyjaśnienia

Najważniejsze informacje

  • Tragiczny wypadek na autostradzie A1 spowodowany przez Sebastiana M. spowodował śmierć trzyosobowej rodziny.
  • Prywatna ekspertyza obrony sugeruje, że przyczyną wypadku mogło być zachowanie kierowcy Kii, ale jej dopuszczenie jako dowodu w sprawie jest kwestią sporną.
  • Nowe materiały opublikowane przez pełnomocnika rodziny ofiar podważają tezę obrony o jeździe Kii na kole zapasowym.
  • Analiza materiałów dowodowych wykazała brak śladów montażu koła dojazdowego w Kii, co sugeruje, że koło nie było zamontowane przed wypadkiem.
  • Dane z rejestratorów zdarzeń wskazują, że kierowca BMW poruszał się z dużą prędkością i stracił panowanie nad pojazdem, wchodząc na pas, którym się poruszała Kia.

Proces dotyczy tragedii z 16 września 2023 roku, gdy na autostradzie A1 w okolicach Sierosławia pod Piotrkowem Trybunalskim w samochód Kia uderzyło pędzące BMW prowadzone przez Sebastiana M. W wyniku wypadku zginęła trzyosobowa rodzina – rodzice oraz ich pięcioletni syn, a pojazd stanął w płomieniach.

Według ustaleń śledczych BMW poruszało się z prędkością przekraczającą 300 km/h, a w chwili uderzenia mogło mieć około 250 km/h.

Po wypadku Sebastian M. opuścił Polskę i wyjechał do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Do kraju został sprowadzony dopiero w maju 2025 roku w wyniku ekstradycji

Spór o prywatną ekspertyzę obrony

Jednym z najważniejszych wątków dzisiejszej rozprawy może być kwestia prywatnej ekspertyzy zleconej przez obronę oskarżonego. Jej autorem jest biegły Łukasz Gil.

Według tej opinii przyczyną wypadku mogło być zachowanie kierowcy Kii. Obrona wskazuje, że samochód miał poruszać się na kole dojazdowym, które mogło ulec uszkodzeniu lub odpaść. W efekcie pojazd miał nagle zmienić tor jazdy i wjechać przed BMW, co doprowadziło do zderzenia.

Nie wiadomo jednak, czy sędzia Renata Folkman dopuści tę ekspertyzę jako dowód w sprawie.

Nowe materiały opublikowane przez pełnomocnika rodziny

Wczoraj na stronie kancelarii pełnomocnika rodziny ofiar, mec. Łukasza Kowalskiego, pojawił się materiał przygotowany przez portal BRD24.pl. Publikacja zawiera fragmenty materiału dowodowego z akt sprawy oraz zdjęcia, które – zdaniem autorów – podważają tezę obrony.

Z przedstawionych informacji wynika, że teoria o jeździe Kii na kole zapasowym nie znajduje potwierdzenia w dowodach.

Najważniejsze ustalenia z materiałów dowodowych

1. Brak śladów montażu koła dojazdowego Na znalezionym kole zapasowym nie stwierdzono śladów tarcia w miejscu mocowania do piasty. Według analizy oznacza to, że koło najprawdopodobniej w ogóle nie było zamontowane w samochodzie.

2. Błędna interpretacja oznaczeń na kole Na kole znajduje się oznaczenie 50 mph, czyli około 80 km/h, a nie 50 km/h. Argument o rzekomym przekroczeniu limitu prędkości dla koła zapasowego miał więc wynikać z błędnej interpretacji jednostek.

3. Miejsce znalezienia koła Koło odnaleziono 155 metrów od miejsca zderzenia, wśród rzeczy z bagażnika pojazdu. To – według autorów analizy – sugeruje, że wypadło z bagażnika podczas zderzenia, a nie było zamontowane w samochodzie.

akta sprawy/ BRD24.pl

Co stało się z pozostałymi kołami Kii

Materiały z akt sprawy wyjaśniają także los brakujących kół pojazdu:

  • Prawe tylne koło – fragment felgi pozostał na piaście, a reszta uległa stopieniu w pożarze. Temperatura ognia mogła przekroczyć nawet 1000°C.

  • Lewe tylne koło – fragment obręczy odnaleziono wewnątrz wraku pojazdu. Najprawdopodobniej znalazł się tam podczas sprzątania miejsca wypadku.

Dane z „czarnych skrzynek” pojazdów

Kluczowe znaczenie mają także dane z rejestratorów zdarzeń (EDR) obu samochodów.

Z zapisów wynika, że:

  • kierowca Kii nie skręcał kierownicą, więc nie zmieniał pasa ruchu,

  • pojazd poruszał się stabilnie,

  • brak jest jakichkolwiek danych wskazujących na jazdę na kole zapasowym.

Dane z rejestratorów wskazują natomiast, że BMW poruszało się z bardzo dużą prędkością, a jego kierowca stracił panowanie nad pojazdem i wjechał na pas, którym poruszała się Kia.

Inne ustalenia

Z akt sprawy wynika także, że kilkanaście minut przed wypadkiem pasażerka Kii rozmawiała telefonicznie ze swoją matką i nie wspominała o żadnych problemach technicznych z samochodem, w tym z kołem.

Próba zakończenia spekulacji

Jak podkreśla kancelaria reprezentująca rodzinę ofiar, publikacja materiałów z akt miała na celu przecięcie spekulacji i nieprawdziwych informacji, które pojawiały się w przestrzeni publicznej.

Biorąc pod uwagę, że przywołane dane znajdują się w oficjalnych aktach sprawy, niewykluczone, że sąd nie przychyli się do prywatnej ekspertyzy obrony, która próbuje przenieść odpowiedzialność za wypadek na kierowcę Kii.

https://brd24.pl/spoleczenstwo/na-kole-zapasowym-nie-ma-sladow-linia-obrony-sebastiana-m-upadnie/

Reklama

Podsumowanie

    reklama

    Komentarze 8

    reklama

    Dla Ciebie

    10°C

    Pogoda

    Kontakt

    Radio