Sprawa śmiertelnego wypadku na autostradzie A1, do którego doszło we wrześniu 2023 roku ponownie na wokandzie Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim. Podczas piątkowej rozprawy zprzesłuchano kolejnych strażaków z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Piotrkowie Trybunalskim, którzy brali udział w akcji ratunkowej w dniu tragedii. Matka jednej z ofiar wygłosiła oświadczenie w imieniu wszystkich pokrzywdzonych. Treść prezentujemy poniżej.
Na ławie oskarżonych zasiada Sebastian M., mieszkaniec Łodzi, podejrzany o spowodowanie tragicznego w skutkach wypadku. W jego wyniku zginęła trzyosobowa rodzina ze Śląska, w tym 5-letni Oliwer. Sprawa od miesięcy budzi ogromne emocje i jest szeroko komentowana zarówno w regionie, jak i w całym kraju.
Sąd przesłuchał kilku funkcjonariuszy PSP w Piotrkowie. Przed sądem swoje stanowisko przedstawiła rodzina ofiar – matka kobiety, która zginęła w wypadku. W imieniu reszty rodziny wygłosiła oświadczenie. Jej wystąpienie jest odniesieniem do wydarzeń, jakie miały miejsce podczas kilku ostatnich rozpraw, w tym do składanych wyjaśnień oraz atmosfery panującej na sali sądowej.
Nazywam się Małgorzata Duda, jestem mamą Martyny. Nazywam się Małgorzata Duda, jestem mamą Martyny, która zginęła tragicznie we wrześniu 33 roku. Martyna razem z Patrykiem i Oliwierem wracali właśnie z zasłużonego urlopu, spokojnie i z szacunkiem do otoczenia, bo takie właśnie prowadzili życie. Zdecydowaliśmy się zabrać głos, widząc zachowanie Pana oskarżonego i jego rodziny. W imieniu nas wszystkich pokrzywdzonych proszę o wysłuchanie. Jak Państwo wiedzą, moja córka Zięć i Wnusio, Martyna, Patryk i Oliwier nie dojechali do domu i odeszli bez pożegnania, co na pewno było wbrew ich woli. Zdecydował o ich odejściu Pan Sebastian M., który tamtego wieczoru 16 września 23 roku swoją brawurą oraz bezmyślnością narażał na niebezpieczeństwo wszystkich obecnych na drodze, jadących w kierunku Katowic. Finalnie doprowadził do śmierci mojego dziecka, Zięcia i ukochanego jedynego wnuczka. Popisowa jazda oskarżonego jest dla nas niepojęta i w żaden sposób nie tłumaczy jego nieodpowiedzialnego postępowania jako kierowcy na drodze. Z zeznań świadków, pasażerów BMW wynika, że na sposób jazdy oskarżonego nie wpływał żadnego rodzaju pośpiech. Z naszej perspektywy prowadził swoje auto z niewyobrażalną wręcz szaleńczą prędkością, dla zabawy i bez choćby cienia refleksji nad swoim zachowaniem. Oskarżony nie myślał o tym, że naraża na utratę zdrowia i życia nawet swoich kolegów, z którymi podróżował oraz innych podróżujących, poruszających się w kierunku Katowic. Nawet teraz mamy wrażenie, że zarówno do oskarżonego, jak i do jego rodziny nie dociera, co się tak naprawdę stało. Czas spędzony tutaj na rozprawach kojarzy nam się głównie z ironią i uśmiechem rodziny M., co w zaistniałej sytuacji potęguje tylko nasze cierpienie. My rozumiemy istotę prawa do obrony, jednak na ten moment dobór stwierdzeń, oświadczeń i słów, jakie m.in. w naszą stronę kieruje pan Sebastian, łamie nam serca. Cierpimy, panie Sebastianie, nie tylko przez pana ciągłe zmienianie stanowiska, pana ucieczkę do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie zafundował pan sobie półtoraroczne luksusowe wakacje pod pretekstem rzekomego wyjazdu w celach biznesnowych, czy też, czy dalsze wręcz stwierdzenie, że nasze dzieci zginęły w wypadku pożaru, a nie w wyniku wypadku samochodowego. Cierpimy przede wszystkim dlatego, że pan albo nie rozumie, co się stało, albo co gorsze, a rozumie doskonale, a przy tym nie potrafi jako dorosły mężczyzna wziąć na swoje barki jakiejkolwiek odpowiedzialności. Naprawdę głęboko wierzymy, że sąd wymierzy sprawiedliwość względem Sebastiana M. na podstawie faktów, a nie wybiórczych teorii, które kreuje oskarżony. Przykładem tego jest poruszony niedawno temat koła dojazdowego. Zaledwie kilkanaście minut, jak się później okazało śmiercią naszych ukochanych dzieci, osobiście rozmawiałam z moją córką przez telefon. Podczas rozmowy nie usłyszałam o problemach związanych z samochodem, jak w różny sposób sugeruje obrona oraz sam pan Sebastian. A jedynie słowa, "mamo zostało nam około dwie godziny drogi, będziemy w domu." Tak samo jak nieadekwatne co do ogromu naszej tragedii jest zachowanie rodziny pana M. na poprzednich rozprawach. Tak samo nieadekwatne oraz prymitywne w naszej ocenie jest kreowanie własnego scenariusza przez oskarżonego, które nie znajduje odzwierciedlenia rzeczywistości. Przed każdą rozprawą spotykamy się z naszymi dziećmi i Oliwierkiem na cmentarzu, ale już nigdy nie zrobimy tego przy wigilijnym stole. Nie zobaczymy jak nasz roczek dorasta, jak nabiera doświadczenia życiowego. Odebrał nam pan to, co najcenniejsze mieliśmy w życiu. Nie tylko pan, panie Sebastianie oraz pańska rodzina jesteście ofiarami oszczęrstw i niepochlebnych słów. Chcąc wyłącznie sprawiedliwości, my również słyszymy, że nie wygramy z pieniędzmi i koneksjami rodziny. Wielokrotnie byliśmy wszyscy atakowani przez podszywających się za dziennikarzy ludzi, nie tylko w miejscu naszego zamieszkania, ale i w miejscu pracy.
Wierzymy w sprawiedliwość. Istotą sprawy nie jest to, czy stracił pan panowanie nad autem, czy zabrakło refleksu, czy zawiodła maszyna. Czy pan tego chciał, czy też nie. Wiemy tylko, że jechał pan znacząco za szybko, o czym świadczy zgromadzony w tej sprawie materiał. We wrześniu 2023 roku to była pana decyzja utrzymywana przez kilometry poprzedzające wypadek. Natomiast dzisiaj dla nas to podstawowy powód, dla którego wszyscy tu obecni na tej sali się spotykamy.Chcielibyśmy, żeby pan oraz pana rodzina wiedziała, że dzisiaj już jesteśmy może innymi ludźmi, innymi niż tymi sprzed trzema lat. Swoją postawą, zmiennym zachowaniem zadaje nam pan ogrom cierpienia, którego nie w sposób okazać, a przede wszystkim zrozumieć. Dzisiaj wiemy jedno, musimy to wszystko dla naszych dzieci, dla naszego wnusia wytrzymać.Będziemy walczyć o sprawiedliwość tak długo, jak tylko będziemy mogli. Nie poddajemy się, bo jesteśmy to winni naszym dzieciom. Głęboko wierzymy, że sprawiedliwy wyrok sądu wydany w przedmiotowej sprawie oraz nasz upór i determinacja ostudzą na przyszłość zapędy piratów drogowych, aby nigdy więcej nie ginęli na drogach niewinni ludzie w wypadkach samochodów.
Sebastianowi M., którego prokuratura oskarża o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1 we wrześniu 2023 roku grozi 8 lat więzienia.
Według śledczych mężczyzna miał kierować samochodem z bardzo dużą prędkością, co w konsekwencji doprowadziło do zderzenia z pojazdem, którym podróżowała trzyosobowa rodzina ze Śląska. W wyniku zdarzenia zginęli rodzice oraz ich 5-letni syn.
Sprawa od początku budzi ogromne zainteresowanie opinii publicznej, także ze względu na okoliczności zatrzymania i późniejsze działania procesowe. Obrońcy oskarżonego konsekwentnie podnoszą argumenty dotyczące przebiegu zdarzenia oraz opinii biegłych, natomiast prokuratura stoi na stanowisku, że zgromadzony materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje na winę kierowcy.
Komentarze 31