Przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie rozpoczął się proces Emilii Z., oskarżonej o przywłaszczenie ponad 13 tysięcy złotych wpłaconych przez rodziców uczniów na organizację studniówki. Według aktu oskarżenia kobieta, pełniąc funkcję skarbnika Rady Rodziców klasy 4D w Zespole Szkół Ponadpodstawowych nr 4, miała w grudniu 2025 roku przywłaszczyć powierzone jej środki w łącznej kwocie 13 420 zł.
Prokuratura zarzuca Emilii Z., że pieniądze przeznaczone na organizację balu studniówkowego zostały przelane za pomocą systemu BLIK na prywatne konto i zostały przywłaszczone, zamiast trafić do organizatora imprezy. Pokrzywdzonych w sprawie jest ponad 20 rodziców.
Mimo dużej liczby pokrzywdzonych, na pierwszej rozprawie pojawiło się jedynie dwoje rodziców. Jednym z nich był świadek – ojciec odpowiedzialny za przekazanie pieniędzy do sali bankietowej organizującej studniówkę. Drugą osobą była matka jednego z uczniów, występująca w sprawie jako pokrzywdzona.
Na rozprawie nie stawiła się ani oskarżona, ani prokurator.
Pierwszym przesłuchanym świadkiem był ojciec, który odpowiadał za rozliczenia z salą bankietową. Jak zeznał, wszyscy rodzice mieli przekazać pieniądze około miesiąca przed studniówką, ponieważ umowa z lokalem przewidywała obowiązek wpłaty pełnej kwoty najpóźniej 21 dni przed imprezą.
Świadek relacjonował, że wielokrotnie próbował kontaktować się z Emilią Z.
Pisałem wiadomości i dzwoniłem. Napisałem nawet, że mogę sam podjechać po pieniądze, nie ma żadnego problemu. Usłyszałem jednak, że środki zostaną przekazane dopiero w dniu imprezy. To było już niemożliwe, bo zgodnie z umową pieniądze musiały trafić do sali znacznie wcześniej – zeznał przed sądem.
Jak dodał, poza zaliczką w wysokości 200 zł nie posiada wiedzy, aby oskarżona przekazała komukolwiek jakiekolwiek inne środki przeznaczone na organizację studniówki.
Rozprawa nie mogła zostać zakończona podczas pierwszego terminu. Nie stawiła się bowiem Wiktoria Z. – córka oskarżonej, która jest jednym z kluczowych świadków w sprawie.
Sąd zapowiedział, że świadek zostanie ponownie wezwana na kolejny termin. Jednocześnie przewodniczący asesor Dawid Czekala uprzedził, że jeśli ponownie nie stawi się na rozprawie bez usprawiedliwienia, może zostać ukarana grzywną, a nawet doprowadzona na rozprawę przymusowo przez policję.
Po zakończeniu rozprawy głos zabrała obecna na sali pani Iwona, jedna z pokrzywdzonych. Nie kryła rozczarowania niewielką frekwencją pozostałych rodziców.
Jestem zaskoczona takim podejściem rodziców. Uważam, że powinni przyjść na tę salę chociaż po to, żeby pokazać sądowi, że naprawdę zostaliśmy pokrzywdzeni. Chodzi nie tylko o pieniądze, ale przede wszystkim o zasady – powiedziała.
Jak podkreśliła, dla jednych kilkaset złotych to niewielki wydatek, jednak dla innych stanowi znaczną część domowego budżetu.
Ja sama wychowuję dzieci. Musiałam zapłacić drugi raz i do dziś nie wiadomo, czy kiedykolwiek je odzyskamy – dodała.
Pokrzywdzona uważa również, że cała sprawa niepotrzebnie się przedłuża.
Ta rozprawa powinna zakończyć się podczas jednego posiedzenia. Teraz wszystko jest rozbijane na kolejne terminy, a to niepotrzebnie wydłuża postępowanie – oceniła.
Sąd odroczył rozprawę do września. Na ten termin ponownie wezwana zostanie jedna z pokrzywdzonych oraz córka oskarżonej. To właśnie ich zeznania mają być najważniejszym elementem dalszego postępowania dowodowego.
O sprawie pisaliśmy kilka miesięcy temu.
Komentarze 10