O reformie rynku pracy, walce z umowami śmieciowymi, skróceniu czasu pracy i polityce mieszkaniowej mówiła w Piotrkowie Trybunalskim ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Podczas otwartego spotkania z mieszkańcami chwilami dochodziło do wzajemnego przekrzykiwania się i nerwowych wymian zdań.
Spotkanie zorganizowała Nowa Lewica. Ministrę przywitał Oskar Kuliński, który podkreślał, że kwestie społeczne przez lata były odkładane „do zamrażarki sejmowej”.
Już podczas konferencji prasowej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk dużo mówiła o problemach młodych ludzi, którzy odkładają decyzję o założeniu rodziny przez brak stabilizacji finansowej i mieszkaniowej.
– Jak pokazują badania i jak mówią sami młodzi ludzie, którzy wahają się dziś czy zakładać rodzinę czy nie, jedną z podstawowych barier przed podjęciem tej decyzji jest brak poczucia stabilności i bezpieczeństwa na rynku pracy. Brak pewności, że jeżeli zdecyduję się na zajście w ciążę, jeżeli zdecyduję się na dziecko, czy nie stracę pracy z dnia na dzień – mówiła ministra.
Jednym z głównych tematów spotkania była reforma Państwowej Inspekcji Pracy. Jak zapowiedziała szefowa resortu, od 8 lipca inspektorzy będą mogli administracyjnie przekształcać nielegalnie stosowane umowy cywilnoprawne w umowy o pracę.
– Umowy śmieciowe są patologią polskiego rynku pracy od dekad. Żaden rząd nie uporał się skutecznie z uśmieciowieniem zatrudnienia, z wypychaniem młodych ludzi na umowy zlecenie czy umowy o dzieło tam, gdzie powinni mieć umowę o pracę. To się właśnie zmienia. Inspektor pracy będzie mógł działać, reagować i pracownik nie będzie zdany sam na siebie – podkreślała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Podczas spotkania padło pytanie o sytuacje pracowników wykonujących obowiązki zimą na umowach zlecenie bez zapewnienia odpowiednich warunków pracy.
Ministra odpowiadała, że już dziś Państwowa Inspekcja Pracy ma narzędzia do reagowania w takich przypadkach.
– Praca to jest praca i ona musi być bezpieczna, niezależnie od tego, na jakiej podstawie prawnej jest wykonywana. Jeżeli dochodzi do łamania zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, warto zgłaszać takie sytuacje do Państwowej Inspekcji Pracy. Inspekcja może nałożyć mandat, nakazać zapewnienie odpowiednich warunków, a nawet wstrzymać pracę zakładu – zaznaczyła.
W trakcie wizyty w Piotrkowie ministra mówiła także o pilotażu skróconego czasu pracy. Jak podkreślała, testowane są różne rozwiązania – od 7-godzinnego dnia pracy po 4-dniowy tydzień pracy.
– Nie samą pracą człowiek żyje. Potrzebujemy czasu na życie rodzinne, odpoczynek i własny rozwój. Jesteśmy na takim etapie rozwoju gospodarczego, że możemy sobie na to pozwolić – mówiła.
Szefowa resortu przekonywała również, że polityka prorodzinna nie może ograniczać się wyłącznie do świadczeń finansowych.
– Żeby zdecydować się na dziecko, trzeba mieć gdzie je wychować. Bez dachu nad głową, bez mieszkania dostępnego na wynajem, ta decyzja jest po prostu bardzo trudna - podkreślała.
Najwięcej emocji pojawiło się jednak podczas pytań od osób związanych z PiS i grupą określającą się jako „Patrioci Ponad Podziałami”. Pytania dotyczyły między innymi skróconego czasu pracy, funkcjonowania urzędów oraz tematów politycznych i kontrowersji wiązanych z obecną koalicją rządzącą.
W pewnym momencie padł zarzut o brak biało-czerwonych flag i jednoczesne promowanie tęczowych. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk odpowiedziała, że patriotyzm powinien łączyć.
– Biało-czerwona powinna nas łączyć ponad wszelkimi podziałami. Nie ma co do tego żadnej wątpliwości – powiedziała ministra.
Dyskusja momentami była gorąca, a uczestnicy wzajemnie sobie przerywali. Organizatorzy kilkukrotnie apelowali o możliwość spokojnego zadawania pytań i udzielania odpowiedzi.
Komentarze 0