reklama Wolmed 2025

„Ludzie, miejcie litość nad nami rolnikami. Nie róbcie z nas baranów". Emocje na spotkaniu w sprawie ASF

A.Wolski
Artur Wolski śr., 25 lutego 2026 20:28

„Sytuacja epizootyczna ASF na terenie województwa łódzkiego” to temat spotkania jakie odbyło się w środę w budynku Starostwa Piotrkowskiego. Wzięli w nim udział przedstawiciele różnych instytucji oraz myśliwi i  rolnicy. Spotkanie zorganizowała „Solidarność” Rolników Indywidualnych. Było sporo emocji i wzajemnych oskarżeń. Zdecydowano o przekazaniu wniosków ze spotkania do ministerstwa rolnictwa.

Najważniejsze informacje

  • W spotkaniu dotyczącym ASF województwa łódzkiego wzięli udział przedstawiciele różnych instytucji, myśliwi oraz rolnicy, organizowane przez "Solidarność" Rolników Indywidualnych.
  • Rolnicy i myśliwi obawiają się rozprzestrzenienia ASF na tereny hodowli trzody chlewnej ze względu na zakaz odstrzału dzików w strefie żółtej.
  • Inspektor Wojewódzkiego Instytutu Weterynaryjnego podkreśla, że przepisy zabraniają strzelania do dzików w strefie żółtej z powodu popularności ASF.
  • Dyskusje na spotkaniu dotyczyły odpowiedzialności myśliwych i rolników za problem ASF oraz konieczności podjęcia skuteczniejszych działań w zwalczaniu choroby.
  • Wicewojewoda ogłosił plan ogrodzenia strefy żółtej w celu zapobieżenia rozprzestrzenianiu się ASF, co spotkało się z krytyką rolników.

W sali obrad piotrkowskiego starostwa pojawiło się wielu rolników zaniepokojonych zakazem odstrzału dzików w tzw. strefie żółtej zagrożonej ASF. Obawiają się rozszerzenia choroby na kolejne tereny, szczególnie te, gdzie prowadzona jest hodowla trzody chlewnej.

Powiedział o tym już na początku spotkania przewodniczący Solidarności Rolników Indywidualnych w Piotrkowie Janusz Terka.

- Przede wszystkim chodzi nam o to, ażeby doprowadzić do tego, ażeby myśliwi mogli wykonywać swoje obowiązki, czyli redukować populację dzika na naszym terenie. My jako rolnicy i myśliwi uważamy, że trzeba zmienić podejście do działań, jeżeli chodzi o zwalczanie tego ASF-u na naszym terenie. Uważamy, że te trzy miesiące, które od momentu pojawienia się pierwszego przypadku już upłynęły i czas nam tak naprawdę ucieka, idzie wiosna, zaczną się prace polowe. My też obserwujemy to, co dzieje się w tej chwili w terenie, czyli mamy kolejne przypadki dzików na naszym terenie. To, co pojawia się na mapie, czyli widzimy, że ten ASF się rozszerza – mówił do zgromadzonych.

Izabela Wojciechowska, Inspektor Wojewódzkiego Instytutu Weterynaryjnego Województwa Łódzkiego przedstawiła akty prawne  polskie i unijne dotyczące ASF. Podkreśliła, że przepisy są dość jasne i nie można strzelać do dzików w strefie żółtej.

- Komisja Europejska jasno wskazuje, że ze względu na obecność afrykańskiego pomoru świń, w stosownych przypadkach właściwy organ powinien rozważyć wprowadzenie zakazu polowań na wszystkie gatunki  oraz innych działań w lasach jako środek zapobiegający rozprzestrzenianiu się afrykańskiemu pomorowi świń. Przynajmniej do czasu ustąpienia fazy epidemicznej. W wytycznych Komisji Europejskiej jest napisane, że można zezwolić na wprowadzoną przez przeszkolonych myśliwych i pod nadzorem właściwego organu eliminację służącą likwidacji lub przynajmniej znacznemu ograniczeniu populacji dzikich świń, tylko wtedy, gdy osiągnięto fazę endemiczną, po zakończeniu fazy epidemicznej – tłumaczyła.

Wyjaśniła też, że w zeszłym roku Wojewoda Łódzki wydał zgodę na odstrzał sanitarny w ilości 8215 dzików.

Zgromadzeni przerwali inspektor prezentację multimedialną i ruszyli z atakiem.

- Jestem zażenowany tym, że ta współpraca nam się nie układa, bo my jesteśmy zabetonowani. Nie możemy polować, w ogóle nie możemy wejść do lasu. Zamontowaliście nam chłodnie do tych zwierząt, chłodnie stoją trzy miesiące puste, na co czekają, po co te chłodnie były sprowadzane przez was?!

Od 5 grudnia, kiedy zostało zamknięte, na pewno by zobaczył pan w tych obwodach, które są całkowicie zamknięte. Ja mówię o tych obwodach całkowicie zamkniętych, gdzie nie możemy się w ogóle ruszyć. Na pewno byśmy pomogli wam i sobie, bo słuchajcie, trzeba wytępić tą chorobę do dna, żeby od nas się odbić – mówił rolnik, który jest jednocześnie myśliwym.

Izabela Wojciechowska wymieniła obwody, w których można prowadzić odstrzał: 176, 177, 178, 179, 234, 252, 274 oraz częściowo odstrzał mogą robić obwody 181, 183, 208, 231, 232, 250 i 251. Na obszarze SOZ (strefa żółta) w 58 poszukiwaniach od dnia uchwalenia SOZ-u ujawniono 71 zwłok dzików, gdzie dodatnich było 44, a wyników ujemnych było 24. Strefa objęta zakażeniem ma 558 kilometrów kwadratowych.

Rolnicy vs myśliwi

Nagle jeden z rolników zaatakował myśliwych. - Tak więc sytuacja, między innymi, jest też i przez was. I niech się każdy uderzy w piersi, bo taka jest prawda. W momencie, kiedy się mleko wylało i teraz jest bardzo duży problem, no to będziemy się przepychać. Jakbyśmy wszyscy grali do jednej bramki, o czym żeśmy mówili już kilka lat temu, nie byłoby takiego dużego problemu, jakie mamy dzisiaj. Zarzuty w emocjonalnym wystąpieniu powtórzył też inny rolnik.  - Jak ASF powstał w 2014 roku to profesor Pejsa wypowiedział się, że nie wolno strzelać do dzika, dzik sobie sam zlikwiduje w środowisku. I on jest głównym winowajcą w Polsce ASF. Jedna osoba, wszyscy go słuchali, a dzisiaj to my chcemy zlikwidować wirusa, a nie likwidować dzika. My rolnicy chcemy go zlikwidować. A cały czas tłumaczyliśmy też myśliwym, że pierwsze co, to trzeba strzelać do loch. Bo żaden myśliwy, jak tu siedzi nawet dzisiaj, nie strzelał do lochy prośnej, czy normalnej. Bo trzeba pozyskiwać małe dziczki, oczywiście. A teraz jest problem, jak zauważyliście, że wam teraz nie wolno strzelać. Jesteście też winowajcami tego wirusa w środowisku. Ponieważ żaden myśliwy nie strzelał do kolejnej lochy. Uważam, jako rolnik, że winowajcami tego wszystkiego są myśliwi.

Wreszcie głos zabrał Powiatowy Lekarz Weterynarii w Piotrkowie dr Konrad Dereń.

- My, jako inspekcja weterynaryjna, prowadząc tutaj całą politykę zarządzania, zwalczania tej choroby, musimy ważyć bardzo dokładnie i z pełną odpowiedzialnością środki, jakie podejmujemy na każdym etapie choroby. I trzeba pamiętać, że tak zwana analiza ryzyka, czyli co by się stało, gdyby, mówiąc wprost, nakazuje nam na tym etapie choroby, na którym jesteśmy, na którym jeszcze nie pozbieraliśmy tych dzików chorych, padłych, które tam leżą albo dogorywają. I tutaj pragnę jasno zasugerować, że ustawa o ochronie zwierząt pozwala skrócić cierpienia zwierzęciu cierpiącemu bez żadnych konsekwencji, m.in. myśliwy.  Jest wymieniony cały wachlarz służb, organów dozwolonych do pomocy zwierzęciu cierpiącemu, a takim zwierzęciem jest zwierzę konające w mękach z powodu gorączki 42 stopnie z powodu ASF-u. Dlatego ten argument odnośnie zrzucania winy na myśliwych jest tutaj nietrafiony i nie przekonacie mnie Państwo do tego. Myślę, że nikomu, żadnemu myśliwemu włos by z głowy nie spadł, gdyby skrócił męki zwierzęcia cierpiącego z powodu ASF-u. Na tym etapie choroby w naszej opinii, zgodnie z przepisami prawa i z rekomendacjami Unii Europejskiej nie możemy jeszcze wprowadzić eksterminacji dzików, dlatego, że spowodowałoby to zbyt duże ryzyko rozprzestrzenienia się dzików na inne tereny, które do tej pory są nieobjęte tą chorobą.

Głos zabrał też Łowczy Okręgowy

- To jest w sumie 55 tysięcy hektarów. Na tym terenie mamy w tej chwili około 400-500 dzików. Przyrost zanalizowany to jakieś 200-250 sztuk dzików młodych przed okresem polowań. Proszę państwa, jak te dziki się rozejdą za chwilę z tego obszaru żółtego, bo się rozpoczyna okres wegetacji. Teraz pójdą na łąki, za chwilę pójdą na kukurydzę, na rzepak, bo dopiero zeszły śniegi i nie ma mrozu.. Jak długo będziemy czekali w tej całej żółtej strefie, która ma 55 tysięcy hektarów aż wszystkie dziki wyzdychają.  Zatem my musimy z populacją dzika walczyć przez cały czas, ale jak nam się nie pozwala walczyć z populacją dzika, to później proszę nie mieć pretensji do nas, że ta redukcja jest zbyt mała - podkreślił Cezary Szadkowski, Łowczy Okręgowy w Piotrkowie.

Janusz Terka krytykował, atakował i ostrzegał

- Bariera zapachowa. Jeżeli chodzi o skuteczność, ona jest w granicach 20-30%, czyli jest bardzo niska. Odłownie, skuteczność odłowni też jest bardzo niska. Pytanie, czy chcemy zwalczyć ten ASF na powiecie piotrkowskim, czy nie. Straciliśmy trzy miesiące z tego względu, że nie wyciągamy wniosku z nieefektywnych działań. I tu nie jest wina ani inspekcji, ani wojewody, tylko jest taki klincz przepisów. Brak podjęcia zdecydowanych działań przez służby.  I teraz jest pytanie, co my możemy dzisiaj robić.  My możemy dużo zarzucić myśliwym, oni nam, inspekcja rolnikom, rolnicy inspekcji. I co z tego wyjdzie? Wyjdziemy skłóceni z tego spotkania i nic z tego nie wyjdzie. Albo dzisiaj spróbujmy wreszcie poszukać takich rozwiązań, które nas popchną troszeczkę do przodu – apelował Terka. I dalej w coraz bardziej emocjonalnym wystąpieniu podkreślał.

- Czas ucieka, idzie wiosna. To już nie są miesiące, to są tygodnie albo dni na podjęcie decyzji i działań. W maju to my możemy sobie iść, nie wiem gdzie.  Jeżeli teraz nie zrobimy tego, co do nas należy, nie zredukujemy tego populacji dzika w tej niewielkiej strefie, to czy ktoś na tej sali jest w stanie zagwarantować, że ta choroba się nie wydostanie? Niestety nikt. Z jednej strony mówi się, że musimy to robić tak delikatnie i zgodnie z przepisami unijnymi, żeby czasami ten dziczek nam nie spier.., za przeproszeniem.

Miejcie litość, nie róbcie z nas baranów 

- Ludzie, miejcie litość nad nami rolnikami. Nie róbcie z nas, za przeproszeniem, baranów. Jeżeli ktoś mówi, że na tym terenie nie ma żadnego wilka, który gania za tymi dzikami, to kłamie. Przecież przyroda rządzi swoimi się prawami. Tak samo jak zima pokazała, że jest zimą. I to, że autostrady nie są zabezpieczone, to nie jest wina służb, tylko jest wina zimy.

To, że środki te zapachowe nie działają, to też jest wina zimy. I to wszystko jest wina zimy. I to wszystko toczy się w tym kierunku, że jeżeli się spotkamy za rok i tak będziemy działać, to, przepraszam bardzo, mnie tutaj nie będzie. Moja hodowla będzie zlikwidowana.

I to będzie zlikwidowana nie dzięki temu, że przyszedł ASF, tylko dlatego, że nieskutecznie działamy. Jeżeli mnie zlikwidują, to z czego będę żył?

Wicewojewoda oświadczył i zaapelował

Marek Mazur zapowiedział ogrodzenie strefy żółtej. Zdaniem rolników to nic nie da, bo dzik sobie z tym poradzi.

 - Gdybyśmy nie wprowadzili tego rozwiązania, to pewnie byście powiedzieli, dlaczego nie ogrodzimy terenu. Jeżeli my dzisiaj stawiamy wozy chłodnicze czy te pojazdy chłodnicze dla dzików, te które będą wyłapane, to też jest nasza propozycja, którą wprowadziliśmy.  Jeżeli dzisiaj my wylewamy środki chemiczne, które mają właśnie zabezpieczyć przechodzenie tej choroby. Jeżeli mamy mróz i przed chwilą powiedziały, że to daje tylko 30%, no to daje 30%, ale przynajmniej coś robimy. Proszę państwa, gdybyśmy nie zastosowali ogrodzenia i tych środków chemicznych, gdybyśmy tego terenu nie ograniczyli, państwo byście powiedzieli, że nic nie robimy. Więc coś robimy i jakieś efekty tego przynoszą. Z dzisiejszego spotkania również wyciągamy wnioski i nie mówcie, że nic nie robimy, bo wiele działań zostało podjętych i przynajmniej skutkiem tego jest, że ta choroba się nie rozpowszechnia.

Ostatecznie wnioski ze spotkania mają trafić do ministerstwa rolnictwa.

O sprawie ASF pisaliśmy wielokrotnie.

Reklama

Podsumowanie

    reklama

    Komentarze 0

    reklama

    Dla Ciebie

    -2°C

    Pogoda

    Kontakt

    Radio