Konrad Chęciński na co dzień jest nauczycielem i wicedyrektorem I Liceum Ogólnokształcącego w Piotrkowie Trybunalskim. Po godzinach – pisarzem. Na swoim koncie ma już trzy powieści kryminalne: „Zło w Cmentarnej Górze”, „Uzdrowisko” oraz najnowszą – „Wampir z Woźnickich Dołów”. W rozmowie opowiada o swojej drodze do pisania, konkurencji na rynku i o tym, czy kryminał to wartościowa literatura.
Miłość do kryminałów zaczęła się bardzo wcześnie.
– Okazało się, że jest to ten temat, który od samego początku mnie ekscytował, od dziecka właściwie. Mój ojciec był fanem kryminałów, w zasadzie w domu czytało się to regularnie. Cała biblioteka, taka wiejska, którą żeśmy tam okupowali, była przeczytana pod tym kątem, pod kątem właśnie kryminałów – wspomina autor
Choć ojciec czytał je namiętnie, powtarzał synowi, że to „niewartościowa literatura” i nie powinien iść w tę stronę. Dziś pisarz patrzy na to inaczej.
– W jakimś sensie kryminał jest wartościowy. To zależy od tego, kto pisze i co chce w nim zawrzeć. Może nie przekazuje typowych treści moralizatorskich, ale fascynuje tajemnicą. To gra z czytelnikiem. Nie wszystko wiadomo od początku. Jeśli czytelnik zbyt szybko odgadnie rozwiązanie, to znaczy, że coś poszło nie tak – tłumaczy
Zanim wydał pierwszą książkę, pisał głównie dla siebie.
– Pisanie sprawiało mi przyjemność. W trakcie próbowałem rozliczać się z pewnymi sprawami z przeszłości. Historie układały mi się w głowie, więc przelewałem je na papier. Inaczej nie potrafiłem – mówi
Pierwszą powieść, „Zło w Cmentarnej Górze”, napisał na konkurs organizowany przez wydawnictwo Czwarta Strona. Na konkurs wpłynęło aż 200 kryminałów.
– Wtedy zdałem sobie sprawę, jaka jest konkurencja. Dwustu autorów szukało wydawcy. To daje do myślenia – przyznaje
Choć konkursu nie wygrał, półtora roku później – w 2021 roku – książka została wydana. Jak na debiutanta, to bardzo szybki sukces.
Najnowsza powieść, „Wampir z Woźnickich Dołów”, zaczyna się od morderstwa w małej wiejskiej bibliotece. Już na pierwszych stronach czytelnik poznaje ofiarę – bibliotekarkę. Dalej rozpoczyna się klasyczna kryminalna zagadka: kto zabił i dlaczego?
Akcja osadzona jest w jesiennym, nieco mrocznym klimacie. W tle pojawia się mały cmentarz i lokalne krajobrazy z okolic Piotrkowa. Niektóre miejsca są odwzorowane niemal jeden do jednego.
– Szkoła, budynek starej biblioteki, której już nie ma – to obrazy z mojej pamięci – mówi autor – W pierwszej książce było więcej wątków autobiograficznych. W tej jest ich mniej, ale lokalne akcenty nadal są obecne
Dziś książki promuje się głównie w mediach społecznościowych. Konrad Chęciński przyznaje jednak, że jego ulubioną formą są spotkania autorskie.
– To moment, kiedy można spojrzeć czytelnikom w oczy, porozmawiać. Często przychodzą z konkretnymi pytaniami. To bardzo sympatyczne doświadczenie – podkreśla
Media społecznościowe zostawia głównie wydawnictwu. – Ja piszę książki. Nie czuję się specjalistą od rolek i filmików – dodaje z uśmiechem
Jako nauczyciel i wicedyrektor szkoły musi godzić dwie role. Czy uczniowie czytają jego książki?
– Wiem, że część czytała i przychodziła porozmawiać. To nie są książki dla dzieci. Dla młodszej młodzieży też raczej nie. Starsi uczniowie czasem sięgają, ale ich bardziej interesuje fantasy niż klasyczny kryminał – mówi
Pierwsza książka sprzedała się w nakładzie 8 tysięcy egzemplarzy i jest już praktycznie wyprzedana. To bardzo dobry wynik jak na debiut. Jednak – jak przyznaje autor – zarobki z jednego egzemplarza to zaledwie kilka złotych.
– Gdybym miał żyć tylko z pisania, byłoby trudno. Chyba że ktoś wydaje po kilka książek rocznie i sprzedaje dziesiątki tysięcy egzemplarzy – tłumaczy
Mimo to nie narzeka. Świadomość, że jego książki stoją na półkach tysięcy czytelników, daje mu ogromną satysfakcję.
Bo jak sam podkreśla – najważniejsza jest opowieść. Tajemnica. I ta szczególna gra z czytelnikiem, która sprawia, że do ostatniej strony nie wiadomo, kto jest winny.
Komentarze 0