Około 200 osób wzięło udział w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej w Piotrkowie Trybunalskim. Wydarzenie rozpoczęło się mszą świętą w kościele akademickim Panien Dominikanek pw. Matki Bożej Śnieżnej, skąd uczestnicy wyruszyli na nocne, wymagające trasy.
Ekstremalna Droga Krzyżowa to wydarzenie, które z roku na rok przyciąga coraz więcej osób szukających czegoś więcej niż tradycyjnych form przeżywania Wielkiego Postu. W Piotrkowie Trybunalskim tegoroczna edycja zgromadziła około 200 uczestników.
Do wyboru było pięć tras o różnym stopniu trudności i długości – od około 40 do ponad 60 kilometrów. Uczestnicy pokonywali trasy poza miastem, w dużej części na nieoświetlonych odcinkach w ciszy i skupieniu.
– Mam swoje intencje. Chciałbym je zawierzyć – mówił Marcin, jeden z uczestników.
Jak podkreślał, taka forma modlitwy i wysiłku ma dla niego szczególne znaczenie.
Dla części uczestników to również forma pokuty.
– Mam trochę grzechów i chcę je odpuścić. Nie mogę powiedzieć jakie, ale po prostu chcę iść. W tamtym roku nie zdążyłem, w tym roku idę. Lubię tak chodzić. Idę trasą tutaj na Piotrków, około 40 kilometrów. Dla mnie to nie jest jakieś wyzwanie – mówił Piotr.
Na trasie nie brakuje także młodych osób, które decydują się na udział po raz pierwszy.
– Idę bardziej z powodów religijnych, bo jestem wierząca. Idę pierwszy raz. Na razie jestem po prostu ciekawa, co będzie dalej. Czuję taki spokój, mam jeszcze koleżankę przy sobie, więc razem to jakoś pójdzie – mówiła 19 letnia Natalia.
– Ja też pierwszy raz. Na razie jest spokojnie, trochę taka ciekawość, co będzie dalej. Idziemy razem, więc jest łatwiej – dodaje Marcelina.
Dla niektórych Ekstremalna Droga Krzyżowa to już stały element przygotowań do świąt.
– Na razie spokojnie. Próbuję uspokoić swoje myśli, tak się przystosować do tej drogi i zobaczymy, jak to będzie dalej. To jest wspaniała okazja, żeby się wyciszyć przed świętami. Ja to robię od samego początku, jak tylko zaczęła się Ekstremalna Droga Krzyżowa. Nawet w czasie COVID-u poszliśmy z kolegami, choć później się okazało, że nie wolno było wchodzić do lasu, a my już byliśmy w drodze. Przeszedłem właściwie wszystkie trasy, które tutaj były. Została mi jeszcze ta nowa wokół Piotrkowa i myślę, że taką „wisienką na torcie” będzie trasa do Gidel – mówił Andrzej.
Uczestnicy idą samotnie lub w niewielkich grupach, zatrzymując się przy kapliczkach i miejscach modlitwy. Towarzyszą im rozważania Drogi Krzyżowej, a cisza i noc sprzyjają skupieniu. Wędrówka zakończy się nad ranem.
Do wyboru było pięć tras:
Komentarze 2