Kontrowersyjna rozmowa w Areszcie Śledczym w Piotrkowie oraz zeznania w procesie sprawiają, że sprawa Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1, wciąż nie daje spokoju opinii publicznej. Tym razem nie chodzi tylko o sam wypadek, lecz o szczegóły kontaktów telefonicznych w areszcie i tłumaczenia oskarżonego, a także ujawnione przez portal BRD.24 zapisy z czarnych skrzynek Kia i BMW, które stawiają pod znakiem zapytania wiarygodność jego linii obrony. To nie wszystko, od kilku dni otrzymujemy anonimowe wiadomości próbujące kwestionować ustalenia śledczych, a nadawca tych materiałów unika spotkania z dziennikarzami.
Pod koniec września 2025 roku w Areszcie Śledczym w Piotrkowie Trybunalskim doszło do rozmowy telefonicznej Sebastiana M. Osadzony skontaktował się ze swoją matką, jednak w pewnym momencie połączenie przejął nieznany mężczyzna, co naruszało obowiązujące w areszcie przepisy.
Nasza redakcja skontaktowała się z Aresztem Śledczym w Piotrkowie Trybunalskim, Sądem Rejonowym oraz prokuraturą, które potwierdziły przebieg incydentu telefonicznego i procedury podjęte w jego następstwie. Administracja jednostki sporządziła notatkę służbową i 26 września 2025 roku, przesłała ją do sądu.
W rozmowie miały paść m.in. stwierdzenia:
„wszystkie dokumenty zostały podpisane”, „minister sprawiedliwości podpisał, że jesteś wolnym człowiekiem”, „jest zezwolenie oficjalne, wychodzisz na wolność”.
Informacje te nie miały pokrycia w rzeczywistości- jak wiemy, oskarżony nie opuścił aresztu.
Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim podjął decyzję i uznał, że zgoda na wykonywanie połączeń telefonicznych została wykorzystana niezgodnie z przeznaczeniem, i wycofał ją. Jednocześnie podkreślono, że M. zachowuje prawo do kontaktu telefonicznego z obrońcą, co jest elementem prawa do obrony. Zgodnie z zarządzeniem z 29 września 2025 roku kopię notatki przekazano Prokuraturze Okręgowej w Katowicach, pełnomocnikowi oskarżycieli posiłkowych, obrońcy oskarżonego oraz Ministerstwu Sprawiedliwości.
W uzupełnieniu do przesłanej odpowiedzi informuję, że po otrzymaniu pisma od Dyrektora Aresztu Śledczego w Piotrkowie Trybunalskim Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim podjął decyzję o wycofaniu zgody na rozmowy telefoniczne z aresztu. Tymczasowo aresztowany ma prawo do korzystania z telefonicznego kontaktu z obrońcą, co jest uznawane za element realizacji prawa do obrony- przekazał AŚ naszej redakcji.
Z ustaleń naszej redakcji wynika również, że Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim oraz Prokuratura Rejonowa w Piotrkowie Trybunalskim nie prowadziły postępowania w tej sprawie. Prokuratura wskazała, że nie otrzymała informacji o notatce sporządzonej przez areszt, a po wniesieniu aktu oskarżenia przez Prokuratura Okręgowa w Katowicach gospodarzem sprawy pozostaje sąd.
W efekcie incydent zakończył się decyzją administracyjną i nie był dalej badany w postępowaniu karnym. Do dziś nie ustalono, kim był mężczyzna, który włączył się do rozmowy ani w jaki sposób uzyskał do niej dostęp.
Na tle tego wątku toczy się główny proces dotyczący wypadku na autostradzie A1 w 2023 roku, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Prokuratura zarzuca sebastianowi M. spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, wskazując na rażące naruszenie zasad bezpieczeństwa, w tym jazdę z bardzo dużą prędkością.
Do problemów Sebastiana M. dochodzą kolejne ustalenia z procesu głównego, ujawnione przez portal BRD.24. Jak wynika z raportów portalu, zapisy „czarnych skrzynek” BMW kierowanego przez oskarżonego oraz samochodu ofiar wypadku na autostradzie A1 wskazują na nieścisłości w jego wersji zdarzeń. Sebastian M. twierdził przed sądem, że rodzina w Kia spowodowała wypadek awarią auta i jazdą na kole dojazdowym. Zgodnie z zapisami EDR samochodu Kia, kierowca nie zmieniał toru jazdy, natomiast BMW Sebastiana M. poruszało się z prędkością co najmniej 253 km/h, a według biegłych faktyczna prędkość była jeszcze wyższa. Oskarżony w sądzie stwierdził, że jechał 170km/h maksymalnie 200.
Kolejnym istotnym elementem jest zachowanie kierowcy BMW w momencie wypadku. Sędzia Renata Folkman pytała Sebastiana M., dlaczego włączał światła drogowe jadąc lewym pasem, migając innym kierowcom, aby zjechali mu z pasa. Początkowo kierowca twierdził, że nie pamięta takiego działania. Sędzia wskazała jednak, że sąd dysponuje nagraniami świadków, na których widać, że rzeczywiście poganiał światłami innych uczestników ruchu. Wówczas Sebastian M. stwierdził: „Jeżeli to zrobiłem, to tylko, żeby uniknąć tego zderzenia”.
Czy słowa te wprowadzają kolejny kontrast do jego wcześniejszych zeznań, w których utrzymywał, że Kia nagle wjechała na lewy pas, przed niego, i nie miał żadnych szans na reakcję. Zachowanie polegające na ostrzeganiu innych światłami drogowymi świadczy jednak o świadomości zagrożenia i wyraźnie przeczy wcześniejszym twierdzeniom o nagłym, nieprzewidzianym zdarzeniu.
Do naszej redakcji od kilku dni wysyła wiadomości ktoś, kto z uporem próbuje przekonać nas, że ustalenia śledczych są błędne. Osoba ta, wysyłając swoje analizy, próbuje wyjaśniać sprawę niczym biegły w dziedzinie wypadków drogowych, jednak odmówiła spotkania z dziennikarzami. Pomimo tego regularnie przesyła materiały i komentarze, twierdząc, że Sąd w Piotrkowie Trybunalskim i opinia publiczna wydała już wydał wyrok na oskarżonego. Ustalenia, połączone z wcześniejszą sprawą rozmowy w areszcie, pokazują, że przebieg wypadku, działania oskarżonego po nim oraz sposób, w jaki korzystał z prawa do kontaktu, nadal budzą liczne pytania i wątpliwości w kontekście prowadzonych postępowań, ale są również szeroko komentowane przez osoby postronne.
Sprawa Sebastiana M. nadal pozostaje przed sądem. Wszelkie ustalenia, zapisy „czarnych skrzynek” i kontrowersje wokół rozmów w areszcie będą oceniane w procesie, a ostateczny wyrok należy wyłącznie do Sądu a nie do... epiotrkow.pl.
https://brd24.pl/spoleczenstwo/sebastian-m-zaliczyl-wpadki-w-zeznaniach/
https://brd24.pl/spoleczenstwo/czarne-skrzynki-pograzaja-sebastiana-m-co-zapisalo-sie-w-bmw-i-kii/
Komentarze 9