To rodzinna tradycja. Błażej Adamus, jego córka Wiktoria i syn Oliwier. Tata był już mistrzem świata w 2016 roku, teraz jego sukces spróbują powtórzyć dzieci. Oliwier w mistrzostwach juniorów, a Wiktoria wśród seniorów. Trudne sprawdziany czekają ich najpierw w kwietniu, a później w październiku.
Wiktoria Adamus już ma na koncie sukcesy w kraju. Ale mierzy wyżej. - Oczekiwać trzeba jak najwięcej od siebie. Jednak nie wiemy jak będzie. Na pewno damy z siebie jak najwięcej. Mocno trenujemy. Mamy nadzieję, że będzie jak najlepiej, że będziemy w stanie fajnie móc reprezentować kadrę fryzjerstwa polskiego na arenie światowej.
Trenują ciężko na tzw. główkach treningowych. Okazuje się, że wbrew stereotypowi najtrudniejsze jest fryzjerstwo męskie. - Cały fundament fryzjerstwa polega na tym, że najtrudniejsze jest fryzjerstwo męskie. Tam widać jest każde cieniowanie, każdy włosek. Na damskie są inne formy. Jest taka zawsze powiedzenie, że jeśli umiesz męskie, to umiesz damskie. Ale jeśli mówisz, że umiesz damskie, a nie umiesz męskiego, to nie umiesz w ogóle – dodała Wiktoria.
Oliwier Adamus jest nieco młodszy od siostry, dlatego wystartuje w mistrzostwach świata juniorów. Czy pasja do nożyczek przyszła naturalnie? - No tak, my chcieliśmy. Nas nikt na szczęście nie zmuszał. Mogliśmy mieć różne wizje na siebie, różnych rzeczy próbowaliśmy – odpowiedział.
Błażej Adamus, który w Seulu już stanął na najwyższym stopniu podium teraz jest trenerem swoich dzieci. - Zdobyłem mistrzostwo świata, chyba trzykrotne mistrzostwo Polski, czwarte miejsce w Europie. No tak troszeczkę to się działo.
Zapytaliśmy go, czy Paryż, w którym odbędą się mistrzostwa świata, to centrum fryzjerstwa?
- Paryż, Włochy, to były zawsze stolicy mody, te fryzury były zawsze tam pokazywane, zawsze tam było to fryzjerstwo doceniane. W Polsce jest doceniana tylko piłka nożna i nikt tego nie ocenia. Fryzjerstwo to dla każdego jest, a to jest tylko fryzjer, a nikt nie wie, ile to jest tam ciężkiej pracy, ciężkiego wysiłku, które taki młody człowiek musi wsadzić w te zawody, żeby wejść w ogóle na płytę startową, a co mówić, żeby jeszcze wygrać – podkreślił.
- Jeśli startujemy, to pracujemy tylko nożyczkami, grzebieniem i brzytwą. Nie używamy maszynki. To są narzędzia takie podstawowe, specjalistyczne, szczotki. Nie możemy użyć żadnych maszynek, żeby coś nam było łatwiej – wyjaśniła Wiktoria.
- Czas w juniorach to 35 minut, a w seniorach 25 minut – odpowiedział nam Oliwier.
Życzymy sukcesów!
Komentarze 2