W Przygłowie odbyła się XVII edycja zawodów sikawek konnych i przenośnych. W rywalizacji wzięły udział 32 drużyny w tym dziecięce, młodzieżowe oraz seniorskie kobiet i mężczyzn. Zawodnicy musieli zmierzyć się z torem, na którym zmagali się z zabytkowymi, liczącycmi niemal sto lat sikawkami.
Wydarzenie od lat łączy sportową rywalizację z kultywowaniem strażackich tradycji. Uczestnicy pokazują, jak dawniej wyglądało gaszenie pożarów i ile wysiłku wymagało podanie wody przy wykorzystaniu ręcznych pomp. Zabytkowy sprzęt jest dziś nie tylko atrakcją, ale również ważną częścią historii ochotniczych straży pożarnych.
– Jest to już po raz siedemnasty z rzędu. Głównie chodzi nam o podtrzymywanie tradycji pożarniczych. Tutaj na miejscu mamy do pokonania tor, ale głównym składnikiem są te stuletnie pompy, które pokazujemy, jak działały, ile trzeba było wykonać wysiłku, żeby podać wodę – mówi Bartłomiej Kolasiński, naczelnik OSP Przygłów.
W zawodach wzięły udział zarówno dzieci i młodzież, jak i doświadczeni druhowie z całego województwa. Wydarzenie od trzech lat odbywa się na większą skalę pod patronatem urzędu marszałkowskiego.
– To jest wielki dzień dla tradycji pożarniczej, dla tradycji strażackiej i tutaj widzimy, że wszyscy są naprawdę pełni dobrych humorów i chęci poznania tych tradycji. To ważne, żeby nie zapominać o tej historii – mówiła Dorota Jankowska, burmistrz Sulejowa.
Obsługa sikawek wymaga dobrej współpracy całej drużyny, a zawodnicy muszą mocno się napracować, by skutecznie podać wodę.
– To jest bardzo trudne, naprawdę trzeba się nieźle namachać. Ale udało się. Miejmy nadzieję, że będzie jeden z lepszych wyników. Już mamy pewnego rodzaju doświadczenie, więc liczymy, że będzie dobrze - podkreślała Izabella Gortat z OSP Sworawa.
Komentarze 24