Nie żyje brat Marian Markiewicz, zakonnik ze Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego, który przez kilka lat był kierowcą kardynała Karola Wojtyły. To właśnie on w październiku 1978 roku zawiózł przyszłego papieża na konklawe, z którego Wojtyła wyszedł jako Jan Paweł II. Brat Marian Markiewicz pochodził z Sulejowa nad Pilicą.
O śmierci zakonnika poinformowała w sobotę Bazylika Archikatedralna św. Jana Chrzciciela w Warszawie, gdzie brat Marian Markiewicz przez lata pełnił posługę. Od urodzenia związany był także z Sulejowem. To właśnie tutaj przyszedł na świat i spędził pierwsze lata życia, zanim jego droga zaprowadziła go do życia zakonnego, a później do Rzymu i bliskiej współpracy z Karolem Wojtyłą.
Marian Markiewicz dorastał w Sulejowie nad Pilicą. Jak wspominał po latach, jego rodzice byli zaangażowani w życie miejscowej parafii. Sam również od młodych lat był związany z kościołem. W pewnym momencie, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, zwolniło się miejsce kościelnego. Ponieważ nie było nikogo, kto mógłby podjąć się tej posługi, wybór padł na młodego Mariana.
To właśnie wtedy coraz mocniej zaczęła kształtować się jego droga życiowa. Początkowo nie myślał o zakonie wprost. Jak opowiadał, jako młody człowiek marzył o stworzeniu wspólnoty chłopców, którzy razem mogliby działać, podróżować i realizować różne przedsięwzięcia. Z czasem zrozumiał, że podobne pragnienia może realizować właśnie w życiu zakonnym.
W 1970 roku złożył pierwsze śluby zakonne w Zgromadzeniu Braci Serca Jezusowego. Przez kolejne lata podejmował różne zadania związane z posługą zgromadzenia. Jednym z najważniejszych rozdziałów jego życia okazał się wyjazd do Rzymu.
Na początku 1977 roku przełożeni skierowali brata Mariana Markiewicza do pracy w Papieskim Kolegium Polskim w Rzymie. To właśnie tam zatrzymywał się podczas pobytów w Wiecznym Mieście kardynał Karol Wojtyła.
Markiewicz początkowo wykonywał różne obowiązki związane z funkcjonowaniem kolegium, jednak z czasem zaczął również wozić kardynała Wojtyłę. Odbierał go z lotniska, woził na spotkania, wykłady, uroczystości oraz posiedzenia różnych watykańskich instytucji. Towarzyszył mu również podczas wielu innych wyjazdów.
Brat Marian Markiewicz wspominał później, że Wojtyła był człowiekiem niezwykle pracowitym. Podczas jazdy samochodem czytał dokumenty, robił notatki i wykorzystywał nawet czas spędzony w rzymskich korkach.
Ich relacja z czasem stała się czymś więcej niż tylko relacją kierowcy i pasażera. Markiewicz mówił o kardynale jak o starszym bracie. Wojtyła z kolei zwracał się do niego bardzo bezpośrednio i żartobliwie.
– „To co, Marianku, będziemy się swarzyć?” – miał pytać przy wsiadaniu do samochodu. Brat Marian odpowiadał: „Dyć nie ma o co”. Wtedy kardynał miał mówić: „No to ty rób swoje, a ja swoje”.
Najważniejszy moment ich wspólnej historii nastąpił w październiku 1978 roku.
Po śmierci Jana Pawła I kardynał Karol Wojtyła ponownie przyjechał do Rzymu. Brat Marian Markiewicz odebrał go z lotniska i zawiózł do Papieskiego Kolegium Polskiego. Kilka dni później, 14 października, to właśnie on prowadził samochód, którym metropolita krakowski udał się w kierunku Watykanu.
Tym razem nie był to jednak Fiat 125p, którym kardynał Wojtyła poruszał się w Polsce. W Rzymie brat Marian prowadził szare Audi 60. To właśnie tym samochodem odwiózł kardynała Wojtyłę na historyczne konklawe. Sam zakonnik wielokrotnie opowiadał o tym szczególe w swoich wspomnieniach.
Po drodze kardynał Karol Wojtyła odwiedził jeszcze swojego przyjaciela, abp. Andrzeja Deskura, przebywającego w klinice Gemelli. Następnie z kliniki, już Audi 60, udali się do Watykanu. Wojtyła przebrał się w mieszkaniu abp. Deskura i stamtąd ruszył na konklawe.
16 października 1978 roku kardynałowie wybrali Karola Wojtyłę na papieża. Przyjął imię Jan Paweł II.
Po latach Jan Paweł II żartował z brata Mariana, nazywając go „winowajcą”.
– „To jest ten winowajca, który mnie tutaj przywiózł i zostawił” – miał mówić papież podczas spotkań z zakonnikiem.
Określenie „winowajca” przylgnęło do brata Mariana na lata. Sam zakonnik z humorem opowiadał o tej historii w licznych wywiadach.
Był także ostatnim fryzjerem kardynała Wojtyły przed konklawe
Historia brata Mariana i Karola Wojtyły ma jeszcze jeden niezwykły epizod. Zakonnik nie tylko woził kardynała, ale również strzygł go przed konklawe.
Wspominał, że przed wyjazdem na konklawe Wojtyła poprosił go o ostrzyżenie. Markiewicz później zachował nawet włosy kardynała, nie wiedząc jeszcze, jak wielką pamiątką się staną. Po wyborze Karola Wojtyły na papieża żartował, że być może właśnie te włosy były jedną z najbardziej niezwykłych pamiątek związanych z tamtym czasem.
Brat Marian był też świadkiem przemiany Karola Wojtyły w dniach poprzedzających konklawe. Wspominał, że gdy odbierał kardynała po śmierci Jana Pawła I, zauważył w jego zachowaniu coś innego niż wcześniej. Karol Wojtyła był bardziej poważny i zamyślony.
Markiewicz miał wtedy zapytać go, czy zostanie papieżem.
W odpowiedzi usłyszał: „Duch Święty zdecyduje”.
Brat Marian Markiewicz pracował jako kierowca w Papieskim Kolegium Polskim w Rzymie w latach 1977–1982. Był więc blisko Karola Wojtyły zarówno przed jego wyborem na papieża, jak i w pierwszych latach pontyfikatu.
Po latach wielokrotnie wracał we wspomnieniach do tamtego okresu. Opowiadał o codziennych spotkaniach z Wojtyłą, podróżach samochodem, rozmowach, jego poczuciu humoru, pracy i zwyczajach. Podkreślał przede wszystkim zwyczajność przyszłego papieża.
– Nie stwarzał żadnych barier. Każdego traktował równo. Czułem się przy nim jak przy starszym bracie – wspominał brat Marian.
W późniejszych latach jego wspomnienia były publikowane w prasie, radiu i telewizji. Powstały również materiały dokumentalne i cykle poświęcone jego relacji z Janem Pawłem II. Brat Marian przekazywał także pamiątki związane z papieżem, w tym relikwie św. Jana Pawła II.
Choć przez znaczną część życia mieszkał i pracował poza Sulejowem, związek z rodzinnym miastem pozostał ważnym elementem jego biografii.
Brat Marian Markiewicz urodził się w Sulejowie. To właśnie z tego niewielkiego miasta w powiecie piotrkowskim wyruszył w świat, by ostatecznie znaleźć się w samym centrum wydarzeń, które zapisały się w historii Kościoła i Polski.
Jego historia jest tym bardziej niezwykła, że nie był jedynie przypadkowym świadkiem pontyfikatu Jana Pawła II. Przez kilka lat pozostawał jednym z jego najbliższych współpracowników w codziennym, bardzo praktycznym wymiarze. Woził kardynała Karola Wojtyłę, odbierał go z lotniska, towarzyszył mu w drodze na spotkania i był przy nim w jednym z najważniejszych momentów jego życia.
A później przez lata opowiadał o człowieku, którego znał jeszcze zanim został papieżem.
Dla Sulejowa jest nie tylko „kierowcą Jana Pawła II”, ale przede wszystkim sulejowianinem, który znalazł się bardzo blisko człowieka, który 16 października 1978 roku został papieżem.
Brat Marian Markiewicz zmarł 8 sierpnia 2026 roku.
Komentarze 0