Nietypowa interwencja policji miała miejsce w czwartek w budynku administracyjnym piotrkowskiego muzeum. Radny Piotr Gajda wezwał funkcjonariuszy, aby sprawdzili przedmiot znajdujący się w gabinecie dyrektora placówki Dariusza Turka. Według radnego mógł to być nabój artyleryjski lub inny niebezpieczny materiał.
Na miejsce przyjechali policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Piotrkowie, którzy dokonali oględzin wskazanego eksponatu. Jak się dowiedzieliśmy po przeprowadzeniu czynności funkcjonariusze nie stwierdzili jednak żadnego zagrożenia i odmówili podjęcia interwencji. Jak wynika z relacji świadków, przedmiot okazał się muzealnym eksponatem, który nie wzbudził zastrzeżeń policjantów.
Pojawiają się pytania, czy w sytuacji, gdy zgłoszenie nie potwierdziło się, osoba wzywająca policję może ponieść konsekwencje za nieuzasadnione wezwanie. Bowiem zgodnie z przepisami odpowiedzialność za bezpodstawne wezwanie służb grozi przede wszystkim wtedy, gdy ktoś świadomie wprowadza funkcjonariuszy w błąd lub zgłasza nieistniejące zagrożenie. Każdy przypadek oceniany jest jednak indywidualnie.
Cała sytuacja wpisuje się w trwający od miesięcy spór dotyczący działalności muzeum. Przypomnijmy, że niedawno wyszło na jaw, że sam radny Piotr Gajda od lat przechowywał w budynku placówki amunicję oraz granaty. A teraz to on zwrócił uwagę służb na przedmiot znajdujący się w gabinecie dyrektora.

Komentarze 0