Polscy panczeniści w fantastycznym stylu zakończyli udział w mistrzostwach Europy na dystansach w Tomaszowie Mazowieckim. Po trzy medale sięgnęli zawodnicy KS Pilicy Tomaszów Mazowiecki. W niedzielę swój drugi indywidualny tytuł zdobył Damian Żurek, który w biegu na 500 metrów wyprzedził drugiego w stawce Marka Kanię. Srebro na 1500 metrów wywalczył z kolei Władimir Semirunnij, a brąz w biegu drużynowym kobiet zgarnęły Zofia Braun, Natalia Jabrzyk i Magdalena Czyszczoń. Polska reprezentacja z dziesięcioma medalami wygrała klasyfikację medalową mistrzostw.
Święto europejskiego łyżwiarstwa szybkiego w tomaszowskiej Arenie Lodowej przebiegało pod znakiem kapitalnych występów Biało-Czerwonych. Od samego początku mistrzostw polscy panczeniści zdominowali rywalizację, zwłaszcza w konkurencjach sprinterskich, gdzie niemal w komplecie zgarnęli tytuły najlepszych na Starym Kontynencie. W piątek złoto w biegu na 1000 m wywalczyli Damian Żurek oraz Kaja Ziomek-Nogal, Martyna Baran i Karolina Bosiek w sprincie drużynowym. W sobotę kolejne zwycięstwa do kolekcji dołożyli Ziomek-Nogal na 500 m kobiet (srebro dla Andżeliki Wójcik), a także Piotr Michalski, Marek Kania i Szymon Wojtakowski w team sprincie mężczyzn.
Tomaszowianka rozwiązała medalowy worek
W niedzielę worek z polskimi medalami rozwiązała drużyna kobiet, w której trener Roland Cieślak postawił na Zofię Braun, Magdalenę Czyszczoń i Natalię Jabrzyk. Zawodniczki nie zawiodły i pokonując Niemki w swojej parze, zapewniły sobie brąz ME! Złoto wywalczyły Holenderki (Sanne in 't Hof, Evelien Vijn, Kim Talsma), a srebro (Fran Vanhoutte, Indra Van Elst, Sandrine Tas). Sponsorem głównym Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.
– Przed biegiem nie skupiałyśmy się na tym, żeby zdobyć medal, a żeby dobrze przejechać dystans w grupie i przekazywać sobie energię. To było kluczowe dla nas, żeby maksymalnie wykorzystać potencjał, który testujemy na treningach – mówiła Jabrzyk, zawodniczka miejscowej Pilicy, która nie ukrywała radości, że tak ważna impreza jak ME jest rozgrywana w jej rodzinnych stronach. – To duże wydarzenie dla nas i cieszę, że organizacja ME jest na wysokim poziomie, a na trybunach pojawiły się znajome twarze. Kibiców było naprawdę dużo, a dźwięk z trybun niósł nas do samej mety – dodała 24-latka.
Kolejnym z Polaków, który w niedzielę stanął na podium ME w Tomaszowie, był Władimir Semirunnij. W rywalizacji na 1500 m 22-latek, który w sobotę został mistrzem Europy na dystansie 5000 m, po znakomitym finiszu wpadł na metę z najlepszym czasem (1:46.503) i niemal do samego końca przewodził stawce. Z pierwszej pozycji zrzucił go jedynie Norweg Peder Konsghaug (1:46.086), czyli aktualny mistrz świata. Brąz przypadł Holendrowi Timowi Prinsowi (1:46.616). Semirunnij nie krył satysfakcji ze srebra ME, wywalczonego w mocnej stawce. Drugi z Polaków, Szymon Wojtakowski, zajął piętnaste miejsce (1:49.250).
– Im cięższy lód, tym mogę być bliżej najlepszych na świecie, bo wiem, jak radzić sobie w takich warunkach. Potrzebuję więcej praktyki jazdy na szybkich torach, ale ten dzisiejszy wynik jest super dla mnie – mówił Semirunnij, dwukrotny medalista zeszłorocznych MŚ w Hamar.
Dwie Polki uplasowały się za to w pierwszej dziesiątce rywalizacji na 1000 m. Siódma była Natalia Czerwonka (1:17.464), miejsce niżej uplasowała się Karolina Bosiek (1:17.964), a jedenastą lokatę zajęła Iga Wojtasik (1:18.784). Nową mistrzynią Europy na 1000 m została Czeszka Nikola Zdráhalova (1:16.068), a pozostałe miejsca na podium obsadziły Holenderki Chloé Hoogendoorn (1:16.341) i Isabel Grevelt (1:16.377).
W ostatnim dniu ME w Tomaszowie znów błyszczał Damian Żurek, który udowodnił, że na dystansie 500 m należy do ścisłego światowego topu i trzeba go wymieniać w gronie najpoważniejszych kandydatów do olimpijskich medali. 26-letni panczenista Pilicy Tomaszów Mazowiecki zdobył złoto dzięki wygranej w dziewiątej parze z Norwegiem Bjørnem Magnussenem. Żurek objął prowadzenie (34.525), strącając z pierwszego miejsca innego z Polaków i późniejszego wicemistrza Europy. Marek Kania (34.821), bo o nim mowa, w swoim pojedynku pokonał kolegę z reprezentacji, Piotra Michalskiego (35.536), który zajął dziewiąte miejsce. Brąz na 500 m wywalczył Magnussen (35.123).
– Cieszę się, że przed własną publicznością pokazałem się z jak najlepszej strony i dwa złote medale ME wiszą na mojej szyi. To przeszczęśliwe, że mogę zdobywać medale dla Polski i dla Wojska Polskiego, jestem z tego dumny. W tym sezonie pokazywałem, że potrafię sobie radzić z presją i praca, którą wykonałem z psychologiem, dają efekty – mówił Żurek, dla którego to pierwszy indywidualny medal ME na tym dystansie.
Zmagania w ramach ME w Tomaszowie Mazowieckim zakończyły biegi masowe, w których nie zabrakło Polaków. Nieoczekiwanie do samego końca o medal biła się debiutująca w międzynarodowej rywalizacji z seniorkami Hanna Mazur. Polka do ostatnich metrów liczyła się w walce o podium w kobiecym mass starcie i ostatecznie zajęła czwarte miejsce. Medalu nie ma, ale jak zapewniała 17-latka, nie czuje zawodu z tego tytułu. Jabrzyk, druga z Polek w tej konkurencji, była dziewiąta. Złoto wywalczyła Dunka Sofia Thorup, srebro – Włoszka Francesca Lollobrigida, a brąz – Belgijka Fran Vanhoutte.
W męskim biegu masowym triumfował Belg Bart Swings przed Holendrem Bartem Hoolwerfem i Włochem Andreą Giovanninim. Trzynasty był debiutujący w ME 20-letni Mateusz Śliwka, a tuż za nim uplasował się Marcin Bachanek.
Dwa tysiące kibiców wspierało biało-czerwonych
Niedzielna rywalizacja w tomaszowskiej Arenie Lodowej zgromadziła komplet dwóch tysięcy kibiców, którzy żywiołowo dopingowali naszych panczenistów. Podziwu z przejazdów naszych łyżwiarzy szybkich z toru długiego nie krył m.in. Piotr Lisek, który wraz z Robertem Soberą, innym znakomitym tyczkarzem, zawitał na trybuny Areny Lodowej.
– Mistrzostwa Europy zrobiły na mnie spore wrażenie. Jak jest okazja, to staram się wychodzić z dziećmi na łyżwy, a latem na łyżworolki. Prędkości tutaj są takie, że mój mózg tego nie ogarnia, naprawdę robi to wrażenie – zachwycał się Lisek, trzykrotny medalista MŚ i trzykrotny uczestnik igrzysk olimpijskich, który w lutym będzie ściskał za sukcesy polskich panczenistów w Mediolanie.
Reprezentacja Polski pewnie wygrała klasyfikację medalową ME w Tomaszowie. Biało-Czerwoni wywalczyli aż dziesięć medali (6 złotych – 3 srebrne – 1 brązowy). Druga była Norwegia (3-0-3), a trzecia Holandia (1-5-5).
– Można powiedzieć, że nasi zawodnicy byli sportowo bardzo niegościnni, ale na tym to wszystko polega. Na swoim terenie mieli dodatkową moc w postaci kibiców i rodzin. Dziesięć medali to historyczny moment dla naszej reprezentacji, nigdy tylu nie wypracowaliśmy, co pokazuje że jesteśmy łyżwiarską potęgą. To dobry prognostyk przed igrzyskami olimpijskimi, mając oczywiście z tyłu głowy, że do Mediolanie przyjadą też zawodnicy z Ameryki Północnej czy Azji. Będzie się jeszcze działo – zapewniał Rafał Tataruch, prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.
Wymarzony start na Mistrzostwach
– To wymarzony start w ME. W zasadzie niemal we wszystkich konkurencjach wśród mężczyzn zdobywaliśmy medale. Nie spodziewaliśmy aż tak dużego dorobku, ale cieszymy się z tego, bo to dobre przygotowanie pod igrzyska. ME to start etapowy pod Mediolan. Przyjmuję ze spokojem te medale, tak samo jak trenerzy, ale oczywiście cieszymy się ze świetnych występów naszych zawodników – wskazywał z kolei Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.
ME na dystansach w Tomaszowie Mazowieckim były pierwszą z dwóch imprez, jakie czekają polskich panczenistów przed startem w zimowych igrzyskach olimpijskich. Za niespełna dwa tygodnie w niemieckim Inzell rozpocznie się piąty, finałowy Puchar Świata (23-25 stycznia). Olimpijska rywalizacja panczenistów w Mediolanie zacznie się w sobotę, 7 lutego, od biegu kobiet na dystansie 3000 m, a zakończy dwa tygodnie później na zmaganiach w mass starcie.
Komentarze 0