To jednak może się okazać tylko początkiem kłopotów PSL, bo PO chce renegocjacji umowy koalicyjnej sprzed dwóch lat. Według niej stanowiska wicemarszałków i szefa Sejmiku obsadza PSL, tyle że PO warunki umowy uważa za nieprzystające do obecnych realiów. Gdy formowała się koalicja, PSL miał szóstkę radnych, a PO dziesięcioro. Przez dwa lata klub PSL nie drgnął, tymczasem PO ma 15 radnych. Platforma stawia więc przed ludowcami alternatywę: PSL odda jej jeden ze swych foteli wicemarszałków, a jeśli tego nie zrobi, to stanowisko szefa Sejmiku straci Marek Mazur. Jego miejsce ma zająć Marek Grynkiewicz, obecny wiceprzewodniczący z PO.
- Na razie na ten temat prowadziliśmy tylko luźne rozmowy - przyznaje Waldemar Przyrowski, szef klubu PO. - Rozmowa o konkretach jeszcze przed nami.
Tymczasem na takie osłabienie wpływów nie godzi się PSL, który nie widzi możliwości zmian warunków koalicji i podobno gotów jest ją nawet zerwać. Na razie jednak szuka kandydata na wicemarszałka. - Jesteśmy na etapie wyboru kolejnej osoby, konkretną kandydatura musi paść w poniedziałek i myślę, że tak się stanie - zapowiada Marek Mazur.
Gabryjączyk zrezygnował, bo uważa, że przyjęcie nominacji na wicemarszałka byłby nie fair wobec powiatu, za który wziął odpowiedzialność na całą kadencję. Na giełdzie kandydatów pojawiają się jeszcze nazwiska Artura Ławniczaka, wiceministra rolnictwa z Łódzkiego, a także samego Mazura oraz Zbigniewa Stasiaka, syna byłego szefa PSL w Łódzkiem.
Marcin Darda, POLSKA Dziennik Łódzki