Wakacyjną ofertę wzbogaca tego roku bodaj już pięć sklepów z dopalaczami w naszym mieście. Na nudę dzieciaki więc raczej narzekać nie powinny.
Szczególnego rodzaju rozrywka jest także na piotrkowskim "Słoneczku" kupa przeklinającej i pijanej w sztok meliny - prezydent zaprasza serdecznie!
A nasze Dzieci z Normalnych wciąż muszą siedzieć zamknięte w domu, ponieważ boją się jeździć w tak "urocze" miejsca jakie zapewnia im piotrkowski samorząd w te wakacje.WSTYD
Zgadza się - przybyłam, zobaczyłam i nie zwyciężyłam walcząc z patologią. Musiałam odjechać z dzieciakami, ponieważ tam się wysiedzieć nie da w tym bluźnierstwach i patologicznych zachowaniach.
Dziś udałam się z dzieckiem do MOKu na wtorkowy film w ramach akcji Wyciągamy Dzieci z Bramy. Kino oczywiście gratis w nowo wyremontowanym wnętrzu na które poszło mnóstwo pieniędzy, sala wypełniona po brzeg z czego się akurat należy cieszyć, wszyscy cierpliwie czekają i nagle zaczyna się projekcja; głośniki sprzęgają na całej sali i należy zauważyć, że przez cały film, nikt nie raczył nic z tym zrobić przez cały czas ledwo można było słyszeć dialogi bo dało się słyszeć tylko ogłupiające piiiiii, po 40 min. filmu moje dziecko zaczęło narzekać na ból głowy, film wyświetlany na jakiejś wygniecionej plandece z tira w jakości takiej jakby to zgrabnie ująć, nagrywanej telefonem komórkowym przemielone przez projektor i puszczone na tą właśnie plandekę i jakby tego było mało film się przerywał czyli akcja przeskakiwała. Nie wiem na co liczą organizatorzy, że dzieci łykną wszystko czy może idą na ilość a może, że jak za darmo to nie foszyć, bo uważam, że robić coś na odwal się to lepiej wcale nie robić
Od dawna, patrząc na te żałosne podrygi etatowców od kultury miejskiej, zamierzam zainicjować kontrakcję dla tej akcji z wyjątkowo głupim tytułem, ale pod jeszcze głupszym tytułem: "Wciągamy dzieci w bramy!"
Jedna z atrakcji miasta. Co roku - gorzej.
- ja natomiast proponuję akcję "Wyciągamy wapniaków z bramy"
Popieram akcję pod takim tytułem. Ale sam raczej nie bierz w niej udziału. Do wielu podejrzanych bram lepiej nie wchodzić. Bo - jak na ul. Starowarszawskiej sień podparta stemplami może zawalić się na kark wchodzącemu - albo w nieciekawej sąsiedniej bramie na Garncarskiej można w bramie oberwać po głowie, stracić portfel i telefon komórkowy.
Rozumiem, że masz na myśli wapniaki - obecne kiedyś w sklepach spożywczych tzw. jaja wapienne. Przechowywano je przez dłuższy czas w wodzie wapiennej dla zabezpieczenia przed zepsuciem. W Piotrkowie w tzw. jajczarni, dokładnie w miejscu, gdzie wyrósł niedawno z zaskoczenia, nad piękną, modrą Strawą, nowy gmach Wyższej Szkoły Handlowej z cyferblatem u zwieńczenia.
Wapniaki było istotnie tańsze od jaj świeżych.
Doceniamy za wyłączenie AdBlocka na naszym portalu. Postaramy się, aby reklamy nie zakłócały przeglądania strony. Jeśli jakaś reklama lub umiejscowienie jej spowoduje dyskomfort prosimy, poinformuj nas o tym!
Życzymy miłego przeglądania naszej strony!