Prezent czy łapówka?

Tydzień Trybunalski Czwartek, 21 stycznia 20100 6992
Znają ją chyba wszyscy. Kierowcy i policjanci z „drogówki”, petenci i urzędnicy, uczniowie i nauczyciele, pacjenci i lekarze, podsądni i nawet (podobno) sędziowie. Pojawia się zawsze tam i wtedy, kiedy coś od kogoś zależy, kiedy ktoś chce komuś innemu wyrazić wdzięczność czymś więcej niż jednym słowem: dziękuję! I to ona zwykle rozdaje karty.

 

Pijani kierowcy proponują policjantom sto złotych, kilkaset lub kilka tysięcy. Nauczyciele dostają kwiatki, czekoladki, a na pożegnanie z klasą - na przykład serwis do kawy. W kopertach dla lekarzy znaleźć można od dwóch, trzech setek do kilku tysięcy złotych, a prezenty pacjenci przynoszą im najróżniejsze. Łapówką bywają dwa piwa, ale gdy „transakcje" przeprowadzane są na wyższych szczeblach i dotyczą dużych kwot, rozmawia się o procentach od kwot puszczanych w obrót.

 

Korupcja i łapówka, dwie siostry bliźniaczki, są stare jak świat (choć nieładnie tak mówić o kobietach). Były, są i będą dopóty, dopóki los jednego człowieka (lub jakiejś rzeczy jego) spoczywać będzie w rękach drugiego; dopóki jeden człowiek wdzięczny będzie za coś drugiemu i będzie chciał okazać tę wdzięczność w jakiś specjalny sposób. Okazywanie wdzięczności nie jest czymś nagannym, a wręcz przeciwnie - jest godne pochwały. Szkopuł w tym, że wdzięczność okazywana bywa na różne sposoby, z których nie każdy jest do zaakceptowania.

 

Dziękuję!

 

Żadnych tak zwanych dowodów wdzięczności nie akceptuje dyrektor Samodzielnego Szpitala Wojewódzkiego im. Mikołaja Kopernika w Piotrkowie. - Jeżeli ktoś bardzo chce podziękować lekarzowi, to może mu kupić kwiatka, ale jednego - mówi zdecydowanym głosem Marek Konieczko. - A dla mnie i tak najważniejsze jest słowo „dziękuję" - podkreśla i za zbędną uznaje dalszą dyskusję na ten temat.

 

Nie wszyscy mają poglądy tak sprecyzowane i radykalne jak Konieczko. W mieszkaniu słynnego kardiochirurga Mirosława G. agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego znaleźli całą „baterię" drogich alkoholi, wcale nie tanie pióra i porcelanową filiżankę znanej firmy. Doktor G., rzecz jasna, sam ich nie kupił, dostał od wdzięcznych pacjentów lub ich najbliższych. Jak zgodnie, na procesie kardiochirurga, zeznawali jego dawni pacjenci, te „prezenty" wręczane były po operacjach, a nie przed ich przeprowadzeniem, nierzadko w tajemnicy przed obdarowywanym. Który nigdy, twierdzili świadkowie, nawet nie próbował dawać do zrozumienia, że mile widziałby jakiś „dowód wdzięczności".

 

Dowód wdzięczności czy łapówkę? Co jest czym i jaki „dowód wdzięczności" jest jeszcze dopuszczalny, a jaki już nie? - Łapówka jest przestępstwem - podkreśla Arkadiusz Wardziński, zastępca dyrektora ds. lecznictwa piotrkowskiego Szpitala Wojewódzkiego. Według niego, łapówką nie jest jakiś drobiazg wart co najwyżej pięćdziesiąt złotych. - O ile - zaznacza Wardziński - ten prezent wręczany jest lekarzowi już po udzieleniu pacjentowi pomocy. Dyrektor zaraz jednak dodaje, że nie ma potrzeby wręczania lekarzowi czegokolwiek. - Publiczna służba zdrowia jest bezpłatna - zwraca uwagę Wardziński. - Lekarze zarabiają dziś przyzwoicie, a jeśli chcą zarabiać więcej, mogą negocjować kontrakty, zatrudnić się dodatkowo lub przejść do lecznictwa prywatnego - stawia kropkę nad „i".

 

Wardziński zwraca uwagę i na to, że każdy prezent większej wartości byłby dodatkowym wynagrodzeniem za pracę, co w publicznej służbie zdrowia jest niedopuszczalne. Akcentuje, że środowisko lekarskie generalnie przeciwne jest przyjmowaniu łapówek czy „dowodów wdzięczności" oraz ich dawaniu. - Ale nie oszukujmy się. Ten proceder istnieje i będzie istnieć - konstatuje na koniec wicedyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Piotrkowie.

 

Prezent czy łapówka?

 

Może właśnie dlatego Naczelna Rada Lekarska nie udzieliła jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, co jest jeszcze prezentem, a co już łapówką. Ograniczyła się do stwierdzenia, że prawo i etyka to dwie odrębne sfery życia i trudno byłoby skodyfikować normy etyczne. Podkreśliła, że ocena powinna należeć do lekarza, a ten nie powinien łamać trzech zasad powszechnie znanych. Że od wręczenia (otrzymania) prezentu nie można uzależniać wykonania świadczenia (porady, zabiegu, operacji), bo byłaby to wówczas korupcja; że nie należy wręczać prezentu przed operacją i nie powinien on przedstawiać zbyt dużej wartości.

 

Dylematy związane z poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie, co jest prezentem, a co łapówką, co jest dopuszczalne, a co dopuszczalne nie jest - przeżywają też pewnie przedstawiciele innej grupy zawodowej, z którymi każdy z nas spotyka się w dzieciństwie i w młodości. Nauczyciele, bo o nich mowa, przyjmują prezenty nawet i kilka razy w roku. Zdarza się, że kwiatki od uczniów dostają już pierwszego września. Niewiele później jest Dzień Edukacji Narodowej, następnie mikołajki czy imieniny, a na koniec rozdanie świadectw. - Wtedy obok kwiatów pojawiają się czekolady czy bombonierki - przyznaje nauczyciel jednej z piotrkowskich szkół ponadgimnazjalnych, który zastrzega sobie anonimowość. A kiedy któraś z klas żegna się z wychowawcą, to może mu ofiarować choćby kuchenkę mikrofalową czy stylizowany zegar z wahadłem.

 

więcej w najnowszym numerze (3) "Tygodnia Trybunalskiego"

Mariusz Jakubek

 


Zainteresował temat?

0

0


Komentarze (0)

Zaloguj się: FacebookGoogleKonto ePiotrkow.pl
loading
Portal epiotrkow.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników. Osoby komentujące czynią to na swoją odpowiedzialność karną lub cywilną.

Na tym forum nie ma jeszcze wpisów
reklama

Społeczność

Doceniamy za wyłączenie AdBlocka na naszym portalu. Postaramy się, aby reklamy nie zakłócały przeglądania strony. Jeśli jakaś reklama lub umiejscowienie jej spowoduje dyskomfort prosimy, poinformuj nas o tym!

Życzymy miłego przeglądania naszej strony!

zamknij komunikat